poniedziałek, 21 grudnia 2015

Ważne!

Hej, chciałabym wam przekazać że w tym roku nie będzie nowych rozdziałów ponieważ jest dużo rzeczy które mam teraz mam na głowie i nie było takiego dnia kiedy nie poszłam spać o 23 ( z wyjątkiem weekendów ).
rozdział ukaże się najpóźniej 12 lutego ponieważ będą ferie zimowe i znajdzie się pewnie jakiś dzień w którym będę mogła w spokoju napisać :)
To na tyle więc trzymajcie się.

niedziela, 22 listopada 2015

Rozmowa z Dumbledorem i teleportacja

Po lekcjach Hermiona, Harry, Ron, Lavender i Larissa poszli do Gabinetu profesora Dumbledora ( Reszta nie poszła bo tylko oni byli wezwani)
Gdzie miał im coś przekazać.
Kiedy byli pod drzwiami zapukali i usłyszeli krótkie "Proszę"
Weszli i usiedli.
- Wzywał nas Pan? - Zapytała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Muszę wam ogłosić że musicie jak najszybciej znaleźć pozostałe Horkruksy - odżekł - zostały tylko 3. Puchar, Diadem Roweny Revenclaw i Nagini. Wojna się zbliża więc postarajcie się zrobić to jak najszybciej. Larissa, ty wiesz gdzie ich szukać. Jutro o wschodzie słońca pozwolę wam się teleportować z Hogwartu do Londynu ale pamiętajcie.
Pospieszcie się, macie czas do maja.
Panno Brown. Pewnie zastanawiasz, się czemu ty też musisz iść na poszukiwanie Horkruksów. Musisz iść ponieważ będzie potrzebna twoja pomoc. W piątke zrobicie więcej niż w trójkę - popatrzał na Hermionę Rona i Harrego.
- Panie profesorze a czy eliksir wielosokowy by się nie przydał? Żeby zdobyć puchar był by potrzebny żeby przemienić się w Belletrix Lestrange bo puchar jest właśnie w jej skrytce. - Powiedziała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Mam tutaj już gotowy eliksir. Wystarczy tylko zdobyć włos wybranej osoby i będzie całkowicie gotowy. Pamiętajcie że jest jeszcze jeden Horkruks który zaginął.
- Czyli jaki profesorze? - Zapytała Hermiona.
- Medalion Slytherina. Tom Riddle Ukrył go w jaskini nad morzem, nad które  przyjeżdżał na wycieczki wraz z innymi dziećmi z sierocińca. Zabezpieczył go silnymi zaklęciami. Medalion ten wykradł R.A.B czyli brat syriusza Blacka.
- To on miał brata?! - Zapytał Harry
- Tak.Muszę dodać że tak naprawdę mam ten medalion z tej jaskini ale to nie jest prawdziwy. Jest tam list który was do niego doprowadzi. - Podał im list. Żeby przeczytali.
Do Czarnego Pana. Wiem, że zanim to odczytasz, będę już dawno martwy, ale chcę, byś wiedział, że to ja odkryłem twoją tajemnicę. To ja wykradłem twojego prawdziwego horkruksa i postanowiłem go zniszczyć. Zmierzę się ze śmiercią w nadziei, że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny
R.A.B
- Czyli że...
- Tak Panno Granger. Podejrzewam że Doleres Umbrich maczała w tym palce.
Podejrzewam też że ma go ale nie chce go pokazać.
To więc na tyle. Dobranoc.
Kiedy wyszli pokierowali się do Pokoju wspólnego.
- I Co? - Zapytała Ginny siadając na sofie.
- Musimy iść znaleśc horkruksy.
Jutro się teleportujemy do Londynu.
-Kiedy wrócicie? - Tym razem to była Lucy.
- Nie wiemy ale gdzieś przed majem - powiedział Harry.
- Chodźmy się lepiej przespać bo jutro teleportujemy się do Londynu o wschodzie słońca.- ziewną Harry
- Masz rację, lepiej iść już spać - powiedziała Hermiona.
Po tych słowach cała piątka poszła do dormitoriów.
Hermiona nie mogła zasnąć ponieważ co chwilę się błyskało i grzmiało.
Bała się burzy bardziej od śmierci.
Chciałaby teraz znaleść się obok Harrego i się do niego przytulić.
Ale przecież może.
Może pujść do Dormitorium chłopców i zasnąć przytulając go.
W końcu postanowiła że pójdzie.
Szła pomału żeby nie obudzić Lavender i Larissy.
Wyszła z Dormitorium i szybkim krokiem poszła do Dormitorium naprzeciwko.
Otworzyła drzwi i zobaczyła czarno włosego który wogóle nie spał i sprawiał jakby jej nie zauważył.
Hermionie opadła szczęka.
Zauważyła jego umięśnioną klatkę.
Widok który każdą dziewczynę powali.
Bo długim staniu skapnęła się że patrzy tylko w jedno miejsce.
Zamknęła drzwi i podeszła do łóżka.
Nagle Harry się odwrócił i wystawił różdżkę i po chwili puścił.
- Chcesz żebym zawału dostała? - Zapytała.
- przepraszam. Nie wiedziałem, że to ty.
A tak wogóle to co ty Tutaj robisz?
- Boję się burzy i nie mogę zasnąć.
- Wchodź. Zaraz zmarzniesz. - Powiedział robiąc miejsce.
Hermiona weszła pod kołdrę i wtuliła się w tors chłopaka.
Czuła jego ciepło przechodzące po jej dłoni.
- Kocham cię Harry. - Szepnęła Hermiona i zasnęła
- WSTAJE....my Yyyy ok? - Ron zapeszył się widząc swoich dwóch przjaciół przytulonych do siebie - Śpiochy wstajemy! Krzykną.
Jako pierwsza obudziła się Hermiona.
- Co tak wcześnie? Dzisiaj nie ma szkoły mamo.
Na te słowa Ron żucił się na ziemię i zaczą się turlać że śmiechu.
- Hermiono! Czy ja co wyglądam na mamę?
Hermiona poderwała się lekko.
- Ron! Ciszej trochę - szepnęła Hermiona - Jak on słodko śpi - powiedziała słodkim głosem.
Ron znowu runął na ziemię.
- Harry, pobudka zaraz się Teleportujemy do Londynu. Harry. Jak chcesz to masz.
wskoczyła na jego brzuch i zaczęła łaskotać ale ro nie pomogło.
- Śpi jak suseł. - Oznajmiła.
Przybliżyła twarz do jego i musnęła wargi. 
- Hmm. Więc niech Będzie...  Eeeeee.
Ron proszę. Tylko się nie śmiej
Ron zaciekawiony spojrzał na nią.
Hermiona okryła Harrego kołdrą i z rozpędu wskoczyła na niego i zaczęła z całej siły łaskotać.
Widocznie pomogło bo zaczął się śmiać i otworzył oczy.
- To ja teraz sobie na was poczekam.
- Ty Tutaj ciągle będziesz? - Zapytał Harry.
- Oczywiście. Muszę. - Powiedziała Hermiona dalej siedząc na brzuchu Harrego.
- No to może zejdziesz ze mnie? - Zapytał
- Oczywiście - powiedziała i zeszła z niego.
- A teraz się przebierasz.
Ron znowu zaczął się śmiać
- A ty co się śmiejesz? Won do łazienki!
Ron jak na rozkaz wziął ubrania i pobiegł.
- Widać muszę poczekać - oświadczył Harry.
- Niema czekania tylko się przebierz tutaj. Jak będziesz gotowy zejdź do pokoju wspólnego. - oświadczyła Hermiona i wyszła.

- Profesorze. Jesteśmy gotowi - odparła Hermiona kiedy byli już w gabinecie Dyrektora.
- Chodżcie za mną w bezpieczne miejsce dla teleportacji - Powiedział stanowczo Dumbledore.
Posłusznie poszli za Dubledorem poza Wioskę Hogsame i jeszcze dalej aż nie dotarli do lasu który wogóle nie przypominał zakazanego.
- Teraz możecie się teleportować do Londynu. ale pamiętajcie że musicie znaleźć te dwa Horkruksy.
Po tych słowach piątka złapała się za ręce i zniknęła
_____________________________
Cześć :) oto kolejny rozdział.
Jak emocje? następne 3 albo dwa rozdziały będą trochę zgapione z filmu i książki xD to na tyle więc pa :)

sobota, 21 listopada 2015

Patronus Hermiony


Był 17 Listopada, Hermiona siedziała wcześnie rano na parapecie w pokoju wspólnym i uczyła się na OPCM.
Podobno ta lekcja miała być naprawdę trudna ( Tak twierdził Snape ) ale dla niektórych wcale.
Wolała  być jednak przygotowana na lekcje ponieważ nie wiadomo co to będzie.
Kiedy odłożyła książkę usłyszała na schodach ciche kroki.
Odwróciła się w tamtą stronę i zobaczyła Harry'ego który widocznie był zaspany, ale to nic dziwnego.. przecież była dopiero 7.
- Cześć - powiedział siadając naprzeciwko niej - Ty już nie śpisz?.
Hermiona się uśmiechnęła.
- No...Jak widać nie śpię od godziny- odpowiedziała- Dzisiaj mamy się uczyć zaklęcia Patronusa. Już widzę minę Snape'a kiedy połowa Gryffindoru będzie to umiała.
- Coś czuję że Ślizgonom szczęka opadnie - powiedział.
Na to się zaśmiali.
Hermiona spojrzała w jego zielone tęczówki w których było widać iskierki
Hermiona przesiadła się i usiadła obok niego.
- przez tą naukę nie mamy czasu dla siebie - Zauważyła i ponownie spojrzała w jego jaskrawo zielone oczy.
Ich twarze się pomału zbliżały aż w końcu zatopili się w pocałunku.
Całowali się tak przez 10 minut a może więcej gdyby nie Alice ( Została przedzielona do Gryffindoru 1 września w gabinecie Prof. Mcgonagall ponieważ spóźniła się na pociąg i poleciała świstoklikiem )
Lavender, Ginny, Parvati, Larissa i Ron którzy szli na śniadanie.
kiedy byli na dole Ron zagwizdał.
- No nie... Znowu się całują.
- Przestań Ron - Powiedziała Lavender - Chcą to mogą. Nie zabronisz im.
Właśnie w tej chwili musieli się od siebie oderwać.
Popatrzeli na siebie a potem spojrzeli na Przyjaciół .
- No no - Powiedziała piskliwym głosikiem Alice - Pierwszy raz widzę że się całujecie.
- Alice... Oni chyba tak co drugi dzień a ty nic nie zauważyłaś że znikali? - Odezwała się Ginny - Kiedy rano wstaję to Hermiony nie ma. Teraz to chodźmy na śniadanie po się spuźnimy.
Hermiona i Harry przytaknęli głową i trzymając się za ręce poszli za nimi przez dziurę w Portrecie.
Szli w zupełnej ciszy.
Kiedy zaszli do wielkiej Sali zastali tam jedzącą na końcu stołu. usiedli na swoich stałych miejscach i zaczęli jeść.
Hermiona nałożyła sobie owsianki z owocami ( Według niej najlepsze na śniadanie )
a reszta to samo.
Nagle Profesor Dumbledore wstał.
- Dzień dobry uczniowie! chciałbym ogłosić że jutro wychodzenie z zamku jest zakazane z powodu środków bezpieczeństwa.
Po tych słowach po wielkiej sali rozeszły się szepty.
- Ciekawe dlaczego - Odezwał się Ron. W tym samym czasie podeszła do nich Prof Mcgonagall i powiedziała im że po lekcjach mają się zgłosić do Dyrektora .
- Może to chodzi o Sami-Wiecie-Kogo - Szepnęła Ginny żeby tylko oni słyszeli - Nie bolała cię blizna Harry?.
- Puki co nie. Ostatnio mnie bolała tydzień temu. byłem z tym u Dumbledora a on powiedział że to dziwne - Odpowiedział.
- I nam nie powiedziałeś? Przecież wiesz że to może być związane z Sami-Wiecie-Kim - Prawie Krzyknęły Larissa i Alice - Więcej nic nie powiedział?
- Nic.
Po tym zapadła cisza.
- Lepiej chodźmy na Obronę Przed Czarną Magią bo zaraz się spóźnimy i Snape będzie znowu odejmie nam punkty.

Na Obronie Przed Czarną magią nie było ławek tylko krzesła poustawiane pod ścianą.
Hermiona, Lavender, Parvati, Larissa, Ron i Alice zajęli miejsca w rogu.
Po kilku minutach podszedli do nich ci którzy należeli do Gwardi Dumbledora.
- Ale Snape się wkurzy kiedy zobaczy że prawie cały Gryffindor umie  wyczarować Patronusa - Powiedział Neville.
- Nie zapomnijcie o Krukonach  któży też umieją - To była Luna która uśmiechnęła się do Nevilla - Macie racje. Snape się wkurzy i to bardzo. Nie mogę się doczekać jego miny, na pewno będzie wyglądał gorzej niż rozgrzane nargle.
Po tym zdaniu każdy parsknął śmiechem .
Nagle żaluzje w sali się opuściły i zjawił się nietoperz ( Ksywka Snape'a )
- Dzieńdobry. Dzisiaj się uczymy wyczarowywać Patronusa - Powiedział takim tonem jakby chciał kogoś zabić - Jakieś Pytania?
zapadła cisza.
- Nie to nie.więc Zaklęcie Patronusa jest jednym z najstarszych uroków obronnych, znanych dotychczas czarodziejom. Stanowi ono tarczę pomiędzy dementorem a czarodziejem. Patronus jest rodzajem pozytywnej siły, projekcją tego czym żywi się demon (nadziei, szczęścia, woli przeżycia). Nie może odczuwać jednak rozpaczy jak prawdziwy człowiek więc dementor nie jest w stanie mu nic zrobić.
Dalej jakieś pytania? Brak? no więc niech każdy z was ustawi się w szeregu. I TO MIGIEM!
Każdy ustawił się w szeregu po krzykniąciu Snape.
- No więc. przypomnijcie sobie wspomnienie. Najszczęśliwsze jakie znacie. Teraz patrzcie.
Wypowiem Expetro Patronum i powinien się pojawić Patronus. zwracajcie uwagę jak ruszam różdżką. - Zamkną oczy - Expetro Patronum
Z jego różdżki wyleciała łania która biegała po całej klasie a potem wróciła i zniknęła
- No więc. Longbottom, choć i spróbuj wyczarować mi patronusa.
Neville staną i wyciągną różdżkę.
- Expetro Patronum - Powiedział a z jego różdżki wyleciał sokół a po chwili znikł.
- Genialne... - Wymruczał Severus Snape - Granger! teraz ty.
Hermiona  wyszła na środek klasy i drżącą rękom wyciągnęła różdżkę.
Nie musiała szukać szczęśliwego wspomnienia .
Widziała co, a raczej kto jest jej wspomnieniem.
Pomyślała  Harrym i Wypowiedziała:
- Expetro Patronum - Powiedziała po czym z jej różdżki wystrzeliła nie wydra ale jeleń który okrążył sale. Hermiona otworzyła oczy akurat w tej chwili kiedy patronus znikał.
Zobaczyła kontury jelenia który wierzgał kopytami i znikną.
Po klasie rozległ się szmer.
Hermiona dalej była wpatrzona w miejsce gdzie znikną jej patronus.
Przecież jej patronusem była wydra, nie jeleń.
Czyżby jaj Patronus uległa zmianie? przecież Harry ma takiego patronusa!
Speszona odeszła za tłum Gryfonów i Krukonów i usiadła w koncie.
- Potter pozwól na chwilę! - Krzykną Snape - Wyczaruj mi Patronusa. chce coś sprawdzić.
Harry wyczarował jako kolejny Patronusa którym też był jeleń który pobiegł do Hermiony a potem obiegł całą klasę .
- ŻE CO?! -Wrzasną Snape - GDZIE WY SIĘ TEGO NAUCZYLIŚCIE?! MIELIŚCIE TEGO NIE UMIEĆ! GRYFFINDOR TRACI 20 PUNKTÓW I ZYSKUJE 5 ZA PATRONUSY A TERAZ WYNOCHA I NIE CHCĘ WAS TUTAJ WIDZIEĆ BO ZROBIĘ Z WAS INDYKA!
WYNOCHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kiedy profesor Snape krzykną wszyscy wybiegli z sali z śmiechem
- GRANGER! POTTER! ZOSTAŃCIE TUTAJ NA CHWILKĘ! MUSZE Z WAMI POWAŻNIE POROZMAWIAĆ!
Hermiona już wiedziała o co chodzi.
Kiedy stała podszedł do niej Harry.
- T-t-t-twój patronus! 
- Wiem Harry. Ja wiem dlaczego się zmienił. Ptaronusy zmieniają się w patronusa osoby którą daży się uczuciem.
Zauważyłeś że Snape ma jako patronusa łanie? Musiał dażyć twoją mamę wielkim uczuciem.
Harry zesztywniał.
- Lepiej wejdźmy tam spowrotem bo zaraz się wkurzy. 
Kiedy spowrotem weszli Snape na jednym z krzeseł i trafiał w tablicę różnymi tablicami.
- Wytłumaczycie mi czemu wasze Patronusy są jednakowe? WYTŁUMACZYCIE!! 
- To przecież normalne profesorze. Patronusy zmienia...
- Wiem! Patronusy zmieniają się kiedy daży się osobę wielkim uczuciem!
Nigdy się z czymś takim nie spotkałem!
Dożycie się uczuciem czy co? Bo ja nie rozumiem! 
- Tak profesorze. Jesteśmy parą od niecałych 3 miesięcy. Ale pan nie miał patronusa łani.
- Niechcę p tym rozmawiać.
Teraz idźcie do swojich Dormitori. 
Proszę, zostawcie mnie w spokoju.
___________________________
Przepraszam że długo nie pisałam ale nie miałam weny :( Wybaczycie mi?. 
Ps. Napisane na grubo jest skopiowane :)

Papa









niedziela, 15 listopada 2015

Miniaturka 1

Cześć ;3 przepraszam za nieobecność z powodu braku weny.
Chciałabym was poprosić o komętarze, Ponieważ nie wiem czy kto kolwiek to czyta.
Zapraszam do czytania mojej pierwszej miniaturki.
_____________________________________
Hermiona siedziała na rozwalonym moście i wspominała ostatnie wydarzenia, które wydarzyły się w Hogwarcie.
Voldemort pokonany, lecz zginą ktoś, kogo uwielbiała.
Niektórzy zginęli za Hogwart a wśród nich był Ron Wesley, Ginny Wesley oraz Lavender Brown. Nie chciała, żeby wszystko tak się potoczyło.
Każdy wiedział, jakimi przyjaciółmi byli oni dla niej. Najbardziej przygnębiła ją śmierć Rona i Ginny.
Współczuła Wesleyom z całego serca.
Lecz Hermiona zapomniała o jedynej osobie, którą kochała, ale bała się jej reakcji.
Był to nie kto inny jak słynny Harry Potter.
Była to jedyna osoba która jej została.
Jedyny przyjaciel który jej nie opuści.
Nagle przypomniała jej się straszna żecz.
Wizje z 2 maja przechodziły przez jej głowę codziennie zapominając o żeczywistości.
Martwe ciała które leżały po środku zburzonej wielkiej sali, Smutek i rozpacz, trójka wspaniałych Wealeyów odeszła z tego świata za Hogwart miejąc świadomość nigdy już nie staną na ziemi.
I znowu do jej umysłu wystąpiły wspomnienia.
Razem na pierwszym roku przedostali się do podziemi, żeby powstrzymać niewinnego Snape, który wogóle nie chciał wykraść kamienia filizogicznego, na drugim roku komnata tajemnic potem Syriusz Black, turniej trujmagiczny, Gwardia Dumbledora, śmierć Dumbledora i wkońcu koniec.
Ron był przy tych ważnych dla Hogwartu chwilach noi oczywiście Ginny.
Nagle zza pleców usłyszała dobrze jej znany głos.
- Co tak sama siedzisz? - Spytał Harry siadając obok niej -od śmierci Rona, Ginny i Lavender jesteś jakaś zamknięta w sobie.
Hermiona westchnęła i odpowiedziała.
- Wiem Harry... Oni odeszli miejąc świadomość, że zakończysz tę wojnę i zakończyłeś — Uśmiechnęła się do niego.
- Też tak uważam - Odparł odwzajemniając uśmiech - Ginny umarła, Ron umarł... Lavender też, zostaliśmy sami.. Twoji rodzice nie żyją...
Hermionie po policzku zleciała pojedyncza łezka.
- Zacząłeś rozumieć.
- No. Chodźmy lepiej, bo robi się ciemno — powiedział.
Hermiona przytaknęła głową wstając.
Kiedy doszli do wierzy Gryffindoru pokierowała się do swojego Dormitorium
gdzie mogła wszystko sobie przemyśleć.
Usiadła na łóżku nieżyjącej od jednego dnia Lavender i schowała twarz w poduszce cicho szlochając.
Nieusłuszała, że ktoś wchodzi do jej pokoju.
Nagle na swoim ramieniu poczuła czyjąś ciepłą dłoń.
Drgnęła pod tym dotykiem, wiedziała kto to, zawsze rozpoznałaby swojego Przyjaciela.
Podniosła głowę i spojrzała w te zielone tęczówki, w których szkliły się łzy.
Przytuliła się do niego najmocniej jak umiała, łzy dalej leciały jej z oczu.
Kiedy Harry odwzajemnił uścisk uśmiechnęła się.
- Hermiono - odezwał się - chcę ci coś powiedzieć.
Hermiona popatrzała na niego oczekująco.
- Tak?
- No bo.. Bo.. Hermiono jesteśmy przyjaciółmi przez 7 lat tyle przeżyliśmy.
- I?... - Hermiona nerwowo przegryzała wargę.
- Po prostu... Zakochałem się w tobie i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia.
Hermionę zamurowało, jej największe marzenie się spełniło.
- Ty...ty... Mnie kochasz? - Zapytała a po jej Policzku poleciała łza szczęścia.
- Tak... Kocham cię i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia — powiedział.
- Ja ciebie też kocham Harry - wyznała i złożyła na jego ustach pocałunek pełen miłości.
Właśnie tego jej brakowało.
Jej życie zaczęło nabierać barw, Miała przy sobie wspaniałego chłopaka, który ją kochał.
2 lata później.
Harry i Hermiona pracowali w Hogwarcie oraz mieszkali w małej wiosce pod Londynem w pięknym białym domku z dużym ogrodem i od 6 miesięcy byli już małżeństwem.
Hermiona spała przytulona do Harrego i obudził ją budzik.
Niechętnie otworzyła oczy i wstała nakładając swoje kapcie oraz schodząc do łazienki.
Kiedy była w łazience zobaczyła, że spóźnia jej się okres o 2 tygodnie.
Wyjęła z szufladki biały przedmiot.
Przestraszona Hermiona umyła zęby i postanowiła się umyć.
Kiedy była w ręczniku spojrzała na podłużny biały przedmiot.
- Dwie kreski... - Mrukneła - DWIE KRESKI!!! - Tym razem krzyknęła puszczając przedmiot.
Była przerażona a zarazem szczęśliwa.
Podniosła test i spojrzała na niego ponownie.
Zrezygnowana ubrała się i schowała go  do kieszeni bluzy wyszła z łazienki i pokierowała się do kuchni gdzie napotkała Harrego i usiadła naprzeciwko niego chowając twarz w dłoniach.
- Coś się stało Kochanie? - Spytał zmieniając miejsce i siadając obok niej.
- O tak... Stało się. - Mruknęła grzebiąc w kieszeni i wyjmując pod stołem test, na którym ciągle wskazywały dwie kreski.
Zastanawiała się, czy mu pokazać.
Zdecydowana wyjęła przedmiot spod stołu i postawiła przed sobą
- To się stało... Dwie kreski, wiesz co to oznacza? - powiedziała - Jestem w ciąży Harry. - szepnęła i objęła go za szyję. - I zrozumiem, jeżeli...
- Nawet tak niemów. Nigdy cię nie zostawię. To dobrze, że będziemy mieć dziecko. - Powiedział jej do ucha.
Hermi się uśmiechnęła.
- Kocham cię Harry - szepnęła-Ja ciebie też - odpowiedział szeptem i musną jej wargi.
Ona to odwzajemniła i złożyła na jego ustach soczysty pocałunek
***
Po dziewięciu miesiącach narodziła im się córeczka o imieniu Noemi.
Miała czarne kręcone włosy, piękne brązowe oczy i po ojcu odziedziczyła bliznę w kształcie błyskawicy.
Dwa lata później narodzili się bliźniacy, James i Albus którzy przypominali bliźniaków Wesleyów.
Jak już mowa o Wesleyach to spotykali się z nimi kilka razy w miesiącu.
Molly oraz Artur ciągle byli załamani.
Rodzina Potter nigdy się ze sobą nie kłóciła.
Byli ze sobą zgodni.
Hermiona pracowała jako nauczycielka eliksirów a Harry jako nauczyciel Opcmu
I tak właśnie wielka miłość rozkwitła i przetrwała do końca.A to zdjęcie zrobione przez jednego z uczniów podczas lekcji eliksirów

niedziela, 1 listopada 2015

Zły dzień

Rozdział 4 przełożony w inne miejsce ponieważ się usuną.
Ps. Przepraszam że tak krótko

                                                                        (Muzyka)

- Chciałem ci powiedzieć że... Nie wiem jak to zabrzmi - Powiedział zakłopotany .

- Harry ja ci serio mówię. Ja nie gryzę, możesz mi mówić co chcesz a ja się nie obrarze. Ja mówię serio.

- W sumie masz rację. Tylko nie wiem jak to ująć.. Jeszcze bóg jedyny wie jak to zabrzmi...

- No mów Harry, słucham cię - Powiedziała z uśmiechem na twarzy Hermiona .

- No bo ja...- Nie dokończył bo Molly wybiegła do nich.

- Chodźcie, musicie mi pomóc! - krzyknęła po czym wróciła do Nory.

Tak jak Pani Wesley im kazała poszli do Nory żeby pomóc jej sprzątać kuchnię i postawić talerze z kolacją na stole co było bardzo nudne. Była zmęczona a zarazem zła na Panią Wesley że musiała im przeszkodzić w takiej chwili w której Harry chciał jej coś powiedzieć ale się bał a kiedy nabrał odwagi musiała wyjść i rozkazać im żeby pomogli posprzątać, A nie mogła to być Ginny albo Ron? pewnie nie bo niechce przemęczać swojego syneczka ani córeczki.
Takie myśli przechodziły po głowie Hermiony.
Na kolacji Hermiona nie była specjalnie głodna więc poszła do swojego pokoju i odrazu zasnęła.

Wstała o 10 przypominając sobie że dzisiaj idzie na pokątną.
Szybko się ubraęa i zeszła na dół gdzie siedziała sama Lucy która jak było widać gdzieś wychodziła.

- Hermiona! Idziesz na pokątną? - Zapytała. Dopiero teraz Hermiona zdała sobie sprawę że książki z 6 roku są tagże do 7 klasy.
- Yyy Nie. Mam książki.
- Ok.. No więc pójdę sama z Ginny
Hermi usiadła i popatrzała na Tosta który jej przypomniał o Wielkiej sali którą zobaczy ostatni raz.
Z zamyśleń wyrwał ją głso Ginny.
- Hetmiono. Nie idźesz?
- Nie, nie idę bo mam książki już do 7 klasy.
- A no.. Pamiętem co Dumbledore mówił.
Będziecie wszystko powtarzać  
- Noo. I jeszcze na początku roku mamy się uczyć czarować patronusa! - Krzyknęła przerażona.
- Nie bój się. Przecież już umiesz.
- A no fakt..
- To my już pójdziemy.
- Ok. Uważaj na siebie Lucy.
Kiedy wyszli Hermiona pokierowała się do swojego pokoju i wyjęła książkę i zaczęła się uczyć żeby mieć mniej do nauki następnego roku i nie wiedziała kiedy zasnęła

sobota, 31 października 2015

Happy Halloween :3

hejka. Chciałam wam życzyć strasznego Halloween.
Za co się przebraliście? Ja za córkę Voldemorta wymyśloną przezemnie. ( miałam nos i włosy).
Jeszcze raz życzż wam udanej imrezy i idanego chodzenia po domach.
"Udanego Halloween!"

czwartek, 29 października 2015

Malutkie info :)

Cześć :) chciałam wam powiedzieć że rozdziały bedą się pojawiać nieregularnie z powodu dużej ilości nauki.
To na tyle więc papa

czwartek, 22 października 2015

Hogwart

                             (music)

O Hermiono! Obudź się wreście! - Krzyknęła Lucy - Dzisiaj jedziemy do Hogwartu! Będzie Super!
Hermiona otworzyła oczy i usiadła po turecku. Była na starym łóżku Ginny w jej pokoju.
Słońce przebijało się przez zielone zasłony a w pokoju wydawało się jakby była noc. Popatrzyła na prawą stronę swojego łóżka gdzie słodko spał krzywołap pochrapując.
Potem jej wzrok padł na zegarek na którym wskazówki wskazywały 9.35. 9.35! Hermiona jak na komędę wstała, nałożyła swoje puszyste czerwone kapcie po czym wybiegła zostawiając zaśmianą Lucy i po drodze trzaskając drzwiami.
W kuchni była Ginny, Ron i Harry.
Nie wiedząc czemu poczuła motylki w brzuchu. Podeszła do nich i usiadła naprzeciwko nasłuchując ich rozmwę o Quiddichu.
Ech ten Quiddich, ciągle o nim rozmawiają.
Kiedy ucichli popatrzyli na nią i powiedzieli jej coś w stylu "Cześć Miona"
Odpowiedziała im :
- Cześć, jak tam przed wyjazdem?
- Nawet dobrze a u ciebie?.. - Powiedziała Ginny odchodząc od stołu z uśmiechem
- Tak samo. - Odpowiedziała zaczynając jeść owsianke.
Kiedy zjadła pół postanowiła że niechce jej się jeść. Wstała od stołu biorąc talerz i idąc w stronę zlewu.
Dzisiaj miała rozpocząć ostatni rok w Hogwarcie. Tej cudownej szkole magi.
Tak kochała tą szkołę.
Wcale nie chciała jej opuszczać.
Rozmyślanie przerwał jej czyiś głos który wywołał u niej dreszcze.
- Hermiono.. Możemy porozmawiać? - Zapytał Harry tagże kładąc tależ do zlewu.
Hermionę zamurowału. On chciał z nią rozmawiać?! Tak sam na sam?
Przez chwilę stała bez ruchu.
- Yyy jasne a na jaki temat?
- Dowiesz się sama. W moim pokoju, ok?- zapytał odchodząc.
Było widać że się uśmiecha.
- Ok! - Krzyknęła kiedy był na szczycie schodów.
Kiedy zniknął z pola widzenia podbiegł do niej Ron i Ginny z uśmiechem na twarzy.
- Tak trzymaj Hermiono! - Krzykneli jednoczeście co ją zdziwiło.
Ale jednak wywołała uśmiech - idź teraz do niego. Napewno czeka - odezwał się Ron.
Hermiona tylko się do nich uśmiechnęła i poszła na górę.
Przez chwilę się Wchała nacisnąć klamkę aż w końcu nacisła.
W środku były plakaty różnych  drużyn Quiddiha których nie znała. Weszła i zobaczyła Harrego siedzącego na łóżku
Podeszła do niego i usiadła obok.
- Chciałeś mi coś powiedzieć Harry? - Zapytała uśmiechając się.
Harry przytatknął głową i powiedział:
- Tak. A dokładniej chciałbym zapytać czy byś mi mogła pomuc bo pofoba mi się taka dziewczyna i niewiem jak do niej zagadać.
Po tych słowach w oczach Hermiony można było zobaczyć nutkę smutku i szczęścia.
- Poprostu powiedz jej co czujesz. Jeżeli cię odrzuci to powiedz że pomyliłeś ją z kimś. Proste.
Na te sśowa Harry się uśmiechną do niej co ona zauważyła. Czuła gdzieś głęboko w sercu że to chyba o nią chodziło ale nie mogła tak poprostu myśleć.
Czuła smutek a zarazem szczęście.
- No więc... - wziął głęboki oddech. - Kocham cię Hermiono.
Te słowa wypełniły Hermionę ciepłem.
- S-s-serio Harry?  Ja ciebie też - powiedziała i złożyła na jego ustach pocłunek pełen miłości.
Chciała żeby ta chwila trwała wiecznie.
Liczył się w tej chwili tylko on.
Czuła że jej marzenie się już spełniło.
Od tej pory wiedziała już że chce być tylko z nim.
Tę chwilę przerwał nie kto inny jak Ginny Wesley.
- Chodźcie na dół! Walizki są w aucie. Szybko! O i przeprasza-m? - Zawztydziła się i wyszła.
Harry I Hermiona papatrzyli na siebie z uśmiechem po czym postanowili zejść na dół żeby się nie denerwowali.
Na dole zobaczyli Pana Wesleya który powiedział im że bagaże są w aucie.
Kiedy wyszli wsiedli do niewielkiego auta w którym było ku zdziwienia dużo więcej miejsca niż całe auto.
Jak wsiadła Ginny która jak zwykle była ostatnia Pan Wesley wsiadł za kierownicę i polecieli używając dopalacza niewidzialności z powodu tego
Że za 20 minut odjeżdzał im pociąg do tej cudnej szkoły magii i czarodziejstwa czyli Hogwartu.
Nie mogła się doczekać kolejnego roku który będzie jej najkrótszym rokiem ponieważ Voldemort planuje atak na szkołę a do tego dochodzą Horkruksy.
Tak.. Te dziwne żeczy które jest czasami ciężko zniszczyć i one są nazywane cząstkami życia tego-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać...
Po 15 minutach dojechali na dworzec King Cros gdzie aż roiło od ludzi.
Szybko znaleźli przejście między Peronem 10 a 9 i przebiegli w wyniku czego znaleźli się na Peronie 9 i 3/4.
Była  10.59.
Kiedy już byli w przydziale Ginny poszła do znajomych ze swojego roku,  Ron do Nevilla i Deana aby coś im przekazać,  Lucy siedziała i czytała Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleść.
A reszta czyli Harry i Hermiona siedzieli cicho i patrzeli w okno.
Hermiona na początku chciała wyciągnąć i zacząć czytać podobnie jak Lucy ale wolała już siedzieć .
Nagle do przedziału weszła dziewczyna o czarnych włosach i tego samego koloru oczach.
Miała na sobie jasną kurtkę dzinsową, białą bluzkę i czarne getry.
Wyglądała na około 17 lat
- Cześć.... Czy mogę się dosiąść?  Wszędzie zajęte. - Zapytała nieśmiało.
- Jasne, siadaj - uśmiechnęła się Hermiona.
Po tych słowach odwajemniła uśmiech.
- Jestem Larissa Watiol, a wy?.
- Ja Hermiona Garnger - Odpowiedziała Hermiona.
- Lucy Granger.
- Harry Potter - Ostatni odpowiedział Harry który był zapatrzony w widok za oknem.
- Miło mi was poznać. Jak tam jest w Hogwarcie?
- Przekonasz się. Ja też tam jadę pierwszy raz. - Powiedziała Lucy.
Rozmowa się toczyła dalej.
Puźniej do niej dołączyli Ron, Lavender, Ginny i Luna.
Podróż im minęła całkiem dobrze pod tym względem że całą przegadali rozmawiając o sobie i opowiadać Lucy i Larissie co jest ciekawego w Hogwarcie.
Kiedy podruż dobiegała końca  dziewczyny wygoniły chłopaków żeby się przebrać i wyszykować, Hermiona wytłumaczyła Lucy że nie może iść z nimi poczym wyszli z pociągu żeby przywitać się z Hogwartem i rozpocząć kolejny rok nauki w tej cudownej szkole.
Znaleźli pierszy lepszy powóz i pojechali w stronę Hogwartu.
Kiedy byli w Wielkiej salii rozpoczęła się ceremonia przydziału i weszli pierwszoroczni w tym Larissa oraz Lucy.
Stanęli naprzeciwko prof.Mcgonagall trymającą szpiczastą tiarę.
- Kiedy wyczytam kogoś imię ma przyjść i usiąść na stołku. - Po tyh słowach wszyscy ucichli.
- Lucy Granger! - Krzyknęła.
Lucy nieśmiało podeszła do taboretu i usiadła i nałożono jej tiarę.
- Hmm - odezwała sił tiara - Niech będzie
GRYFFINDOR!!
Potem było jeszcze dużo osób a na samym końcu była Larissa.
- Larissa Watiol! - Znomu krzyknęła po czym w Wielkiej sali możnabyło usłyszeć brzęczenie muchy.
McGonagal widocznie szczęśliwa nałożyła jej na głowe tiarę która odrazu krzyknęła.
- GRYFFINDOR.
Cała wielka sala klaskała oprucz Slyhetrinu.
Larissa podeszła do stoły Gryfonów i usiadła obok Hermiony.
Następnie Dumbledore przypomniał kilka żeczy i powiedział że w tym roku muszą być czujni po czym na stołach pojawiło się jedzenie.
- Nareście... - Można było uslyszeć od Rona.
Po uczcie wszyscy poszli do swojich Dormitori.
____________________
Przepraszam że nie pisałam ale miałam karę na kompa.
Następny rozdział pojawii się szybciej.

poniedziałek, 12 października 2015

" Gdy jesteś obok moje serce Zaczyna bić szybciej"

Miłego czytania :)) 
                                                            
                                 ♥♥♥
Siedziała na wzgórzu i patrzała jak chłopcy (czyli Ron, Harry, Fred, George ) grają w Quidditch'a. Podziwiała ich a najbardziej Harrego który pędził niby strzała za Ronem i Fredem na swojej miotle czyli Błyskawicy .
Kiedy tak patrzała zobaczyła że Harry i inni lecą na dół po czym z miotłami pobiegli do Hemrmiony.
- Hermiono, może chciałabyś zagrać z nami? - Zapytał Ron 
- Ron... Wiesz że nie interesuję się Quidditch'em . - Odpowiedziała mu.
- Proszę... Mionka - Tym razem odezwał  się Harry.
- No dobrze ale nie mam miotły...
- Fred ci da bo niechce mu się grać - Ron
- Echh no ok - powiedziała biorąc od Freda miotłę i wsiadając na nią - A jak spadnę?
- Nie spadniesz. Jesteś zbyt mądra żeby spaść - Harry
Hermiona odepchnęła się od ziemi zaczynając lecieć do Góry.
Kiedy reszta była już w górze Hermiona zaczęła latać.
Nawet dobrze jej to szło, Góra, Dół, Prawo Lewo.
Latała jakby już wcześniej szybowała po niebie na miotle.
Kiedy usłyszeli krzyk pani Wesley "DO DOMU! OBIAD" który dało się usłyszeć aż na wzgórzu zlecieli na dół i zsiedli z mioteł.
- Byłaś obłędna Hermiono! - Powiedział Harry lekko szokowany że Hermiona umiała latać - Latałaś wcześniej?
- Nie, nie latałam. Też jestem zdziwiona że umiem latać - Odpowiedziała mu - Chodźmy lepiej na obiad bo pani Wesley się wkurzy i dopiero będzie.
- Zgadzam się z tobą Miona - Powiedział Ron - Jestem straaasznie głodny .
- Chyba chciałeś powiedzieć "jak zawsze" Ronaldzie - odezwała się tym razem Ginny która podbiegła do nich - Chodźcie lepiej bo obiad wystygnie i nie będzie smacznie bo są naleśniki.
Po słowach Ginny pobiegli do Nory i usiadli do stołu gdzie na talerzach były już smaczne Naleśniki dżemem truskawkowym.
Hermiona miała tyle szczęścia bo akurat usiadła obok Harrego który patrzał się w naleśnika z niechęciom do jedzenia.
Ron akurat jadł już drugiego ( jak to Ron) 
Hermionie nie chciało się specjalnie jeść ale skusiła się na tylko jednego.
Kiedy zjadła podziękowała i odeszła od stołu idąc do swojego i Ginny pokoju żeby odpocząć.
Kiedy weszła do pokoju rzuciła się na łóżko i zasnęła.
Obudziła się 4 godziny później, akurat był zachód słońca więc wyszła na z pokoju w stronę drzwi wyjściowych.
Wyszła z domu i pokierowała się w stronę jeziorka nad którym było widać zachodzące słońce.
Słońce odbijało się od tafli jeziora tworząc miłą atmosferę nad nim. 
Ile by dała żeby teraz ktoś przyszedł i ją przytulił, czuła się niczym samotna gwiazdka na niebie która nigdzie nie pasowała ani nikogo nie interesowała. 
Chciała by żeby ktoś ją obiją ramieniem i powiedział że wszystko będzie dobrze.
Chciałaby być już w Hogwarcie gdzie zobaczy znów szczęśliwą twarz Lavender oraz Parvati i skończy ostatni rok nauki w Hogwarcie. 
Nie do końca cały bo Czarny Pan... 
Horkruksy... Wojna... Ten rok będzie miał jak dla niej i jej przyjaciół swoje plusy i minusy.
        
                                   ♥♥♥ 
Lucy patrzała przez duże okno w Norze na niebieskie róże które wydawały się być posypane brokatem mieniącym się w słońcu niczym czysty diament ale to były tylko kropelki wody. 
Nagle do niej podeszła Ginny.
- Co tak sama siedzisz? - Zapytała się
- Sama nie wiem... Tak sobie patrzę na niebieskie róże. Są takie piękne Niczym tysiąc diamentów.
- Wiem o tym. Są naprawdę śliczne. Mogą zmieniać kolory. Kiedy jest zachud słońca są niebieskie, kiedy noc białe, kiedy dzień żółte a kiedy popołudnie różowe.
- łaał. 
- Wiem że łał. Sama byłam zachwycona kiedy je zobaczyłam. Mieniły się w świetle porannego słońca i były aksamitnie żółte.
Lucy podeszła do innego okna i zobaczyła zapatrzoną na jeziorko Hermionę która wyglądała na smutną. 
- Czemu ona taka smutna? - spytała - wiesz może? 
- Pewnie czuje się samotna bo od czasu obiadu nikt do niej się nie odzywał - Powiedział ktoś kto schodził na dół. 
- Masz rację Harry, Hermiona potrzebuje wsparcia - Odrzekła Ginny z nutką zmartwienia
- Wydaje mi się że się w kimś zakochała tylko w kim...
- Mam to wiedzieć - odpowiedział że smutną miną Harry.
- Zakochałeś się w kimś? Bo też,tak wyglądasz jak ona, Harry.
- Może.. Muszę mówić? - Powiedział.
- Tak. Powiedz bo może było by lepiej. Nikomu nie wygadam.
-Okej.. W Hermionie, niewiem dlaczego ale kiedy ją zobaczyłem poczułem motylki w brzuchu.
- Harry, musisz do niej pójść i chociaż porozmawiać z nią.
- Masz rację, Muszę nabrać odwagi żeby jej to powiedzieć. Ale jak się obrazi i mnie odepchnie?! - Powiedził nerwowo.
- I tak trzymaj! Hermiona nie gryzie spokojnie. Widzisłam jak ona na Ciebie patrzy. Powiedz jej to ale nie odrazu. Podejć do niej, obejmij ją ramieniem jak przyjaciela. Idź już

Lucy która przyglądała się sytłacji. uśmiechnęła się pod nosem i wymruczała pod nosem coś w stylu "Super" 
                                   ♥♥♥
Miona siedziała pod drzewkiem dalej oglądając zachód słońca i patrzała w taflę jeziora. Nagle usłyszała za sobą spokojne kroki. 
Odwruciła się i zobaczyła Harrego który szedł w jej stronę.
Uśmiechną się a ona to Odzajemniła.
- Co tak sama siedzisz Miona? - Zapytał się jej.
- Tak poprostu. - Odpowiedziała a po jej policzku poleciała samotna łza.
- Czemu płaczesz?
- Jak ty byś się czuł Harry gdyby nikt nie zwracał na ciebie uwagi? - Zapytała przytulając się do niego mówiąc w myślach " Gdy jesteś obok moje serce Zaczyna bić szybciej" Po czym uśmiechnęła się lekko
- No nijako bym się czuł ale wiem jakie to uczucie.. Sam je kiedyś doświadczyłem. - Odpowiedział oraz odwzajemnił uśmiech po czym obią ją ramieniem
- Wiem. Na piątym roku też się do ciebie nikt ni uśmoechał.. - Powiedziała a uśmiech wciąż był na jej twarzy - Przestańmy o tym rozmawiać.
- Najlepiej by było. - Odżekł zastanawiając się nad czymś.. - Chciłem ci coś powiedzieć a raczej spytać tylko że niewiem jak zareagujesz...
- Śmiało, mów. Ja nie gryzę.
- No bo ja.... 
                                    ♥♥♥ 
Buhahahaha! Pewnie spytacie " czemu w takim momęcie Hermi?" 
Wiem wiem :) ta moja wyobraźnia Xd
A teraz do żeczy... 
100 wyświetleń na blogu! Yey-a! Koffam was poprostu! 
I wzamian za to nareście jakiś długi rozdział ;)
Papatka bo jutro do szkoły a  jest 10.30 w nocy xD Dobranoc!
     










sobota, 3 października 2015

nora

O "Prawdziwej miłości  nie udowadnia się słowami"

Hermiona siedziała na krześlie i czekała na państa Wezleyów któży mieli zawitać do niej i zabrać ją razem z swoją kuzynkom do Nory.
Kiedy czekała zobaczyła ją jak taszczy torbę po schodach, Wstała i wypowiedziała "Accio troba" a torba była już na dole.
- Łał! Dzięki Hermiona - Lucy.
- Nie musisz dziękować - powiedziała chowając różdzkę do kieszenici siadając spowrotem.
- A kiedy oni będą? - Spytała Kuzynka Hermiony
- Za 30 minut. 30 minut! - Krzykneła i pobiegła na górę zrobić poranną toaletę i się ubrać. Kiedy ubierała się miała lekkie kąplikacje. Ubrała się w białą bluzkę niebieskie rurki i szare adidasy.
Kiedy się ubrała zeszła na dół.
- Jeszcze ich niema?
- Jak widać..
- Spuźniają się..
Hermiona zaczęła zonwu rozmyślać  o Horkruksach. Męczył ją ten temat jak jeszcze nigdy. Z zamyśleń wyrwało ją chuczenie. Odwruciła się i zobaczyła długie rude włosy. Odrazu do niej podbiegła i przytuliły się.
- Ginny! Jak miło cię widzieć - krzyknęła.
- Ciebie też miło widzieć Hermi. A to jest ta twoja kuzynka pewnie?
- Tak. Tak jak Ci pisałam to Lucy.
- Miło mi cię poznać Lucy - przywitała się. - Mi ciebie też miło poznać Ginny.
- Lepiej nie przedłużajmy bo moja mama czeka z śniadaniem.
- Masz rację.  gdzie moje walizki?
- Są już w Norze.
Kiedy weszła do kominka wypowiedziała "Do Nory" a przed nią pojawiły się płomienie i weszła. Po niej weszła Lucy a na końcu Ginny bo musiała jej wytłomavzyć jak korzystać z sieci fiu.
Kiedy byli na miejscu Lucy obserwowała wszystko po koleji obracając się na pięcie. Hermiona usiadła na krześle, gdy usłyszała że ktoś schodzi po schodach serce zaczeło jej bić szybciej. Byłcto nie kto inny jak Harry i Ron. Lucy która siedziała obok niej odwruciła się jak poparzona i odrazu odwrucięa w stronę proroka codziennego który jej zdaniem był bardziej ciekawy niż Harry i Ron któży zeszli żeby się przywitać.
Gdy Hermiona zobaczyła Harrego serce jej podskoczyło. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Za Harrym i Ronem przyszła Molly i popatrzała w tej chwili na Hermionę i Lucy.
- Kochane! Już jesteście!  Cieszś się że was widzę. A to Pewnie Lucy?
- Tak jestem Lucy - wymamrotała kuzynka Hermiony.
- Chcecie coś do jedzenia?
-  Nie jesteśmy głodne - powiedziały równo
________________________
Przepraszam że tak krótko ale Gitara,Szkoła,Nauka,Angielski który mam zaraz. To wszystko mnie przerasta!
Będę się starać żeby rozdziały były jak najczęściej. I to na tyle bo mam zaraz angielski. To pa!
Ps. Napiszcie chociaż jeden komentarz bo to mnie motywuje ;)

piątek, 2 października 2015

Nowina kuzynki Hermiony

Miłego czytania :)
_____________________________
Pewnego dnia dziewczyna o brązowych kręconych włosach czyli Hermions Grager siedziała na parapecie i oglądała zachód słońca i zarazem rozmyślała o wojnie która miała się odbyć tego roku w Hogwarcie.
Gdy tak siedziała zamyślona znienadzka do pokoju weszła jej 11-nasto letnia kuzynka i narobiła krzyku.
- Hermiona! Szybko! Zejdź na dół, musisz mi pomuc! - Krzykneła podekscytowana Lucy i zbiegła spowrotem na dół.
Hermiona siedziała tak jeszcze z 5 minut rozmyślają o Tym-Którego-Imienia-Nie-Można-Wymawiać i o Harrym, była zdziwiona bo na samą myśl o Harrym poczuła motylki w brzuchu. Kiedy słońce zaszło ( czyli jakieś 5 min puźniej)
wstała z parapetu i powolnyn krokiem ruszyła w stronę salonu. Kiedy weszła zobaczyła ją trzymającą jakiś kawałek pergaminu i lekko zszokowaną Lucy.
Podeszła do niej i w oczy żuciła jej się biała koperta z godłem Hogwartu.
- Hermiona? Czyli że to znaczy że będę się uczyćw Hogwarcie?!
- Tak Lucy. Musimy iść na pokątną a tak się składa że jutro jadę do przyjaciół więc spytam się rodziców czy będziesz mogła że mną pojechać.
- Nie mogę się doczekać! - Pisneła - A ty też dostałaś taki list Hermi?
- Tak.. Dostałam identyczny.
- A do kogo pojedziemy? Jak się twoji przyjaciele nazywają?
- Ginny,Ron,Harry. Ginny jest ruda i ma niebieskie oczy, Ron jest rudy i też ma niebieskie oczy bo razem z Ginny są rodzeństwem a Harry to wiesz jak wygląda pewnie. - Powiedziała Hermiona zarumieniona na wspomnienie o Harrym.
- No fakt.. Wiem jak wygląda bo w gazecie z ruszającymi się zdjęciami mi pokazywałaś.
- To jest prorog codzienny kochana a  nie jakaś tam gazeta.
- No niech ci będzie. Idę się pakować i
...- Nie dokończyła bo właśnie w tym momęcie usłyszeli otwieranie drzwi.
- Mama! - Krzykneła uśmiechnięta Lucy chwytając list i podbiegając.
- Cześć czureczko! A co to jest za list? Czy to jest to o czym myślę?
- Mamo to list z Hogwartu!  Będę chodzić do szkoły z Hermioną!
- To super!  A kiedy pujdziecie na pokątną Hermionko?
- Właśnie chciałam się spytać czy mogłaby ze mną pojechać na resztę wakacji do Nory.
- Oczywiście że tak! A o której?
- Gdzieś około 10 będzie tu Pan Wesley i Ron. Przyjdą za pomocą proszku Fiuu.
- To świetnie. Lucy Hermiona idźcie się pakować na jutro, jest po 20.30
- Już?! - Krzykneły w tym samym momęcie i pobiegli do swoich pokoji pakować się.
Kiedy Hermiona weszła do pokoju zobaczyła na parapecie sowę do której natychmiast podbiegła i odwiązała list od Ginny.
Hermiono!
Cieszymy się że przyjedziesz i będziesz z nami podczas reszty wakacji! Będziemy jiteo jak ci mówiliśmy że o 10 więc myślę że się spakowałaś a jak nie to dajesz czadu i pakuj się! U nas atmosfera jest cudna! Harry już u nas jest i mówi pod nosem żebym nie pisała czegoś ale wogule niewiem o co mu chodzi.
Ale raczej chyba wiem ale powiem ci jutro!
Więc papa!
P.s. Kartka jest pognieciona bo jak napisałam że powiem to wyrwał mi lost i chciał zgnieść w kulkę ale mu się nie udało.
Twoja Ginny
Kiedy przeczytała wzieła pióro i zaczeła pisać.
Hej Ginny!
Piszę to na szybko bo się nir spakowaęam i mam do ciebie info! chyba zię zgodzisz żeby moja 11-nasto letnia kuzybka z nami pojechała? Będzie rozpoczynać pierwszy rok nauki w Hogwarcie! Papa i myślę że się zgodzisz
Twoja Hermi
Kiedy napisała zwineła list w rulonik i przywiązała go do nóżki sowy.
Kiedy przywiązała dała jej krakersa i odleciała.
Potem zabrała się za pakowanie ubrań książek i tym podobne.

____________________________
Myślę że się wam podobało :)
Jutro będzie więcej więc następny rozdział to będzie pamiętnik Hermiony!
Papatka