sobota, 21 listopada 2015

Patronus Hermiony


Był 17 Listopada, Hermiona siedziała wcześnie rano na parapecie w pokoju wspólnym i uczyła się na OPCM.
Podobno ta lekcja miała być naprawdę trudna ( Tak twierdził Snape ) ale dla niektórych wcale.
Wolała  być jednak przygotowana na lekcje ponieważ nie wiadomo co to będzie.
Kiedy odłożyła książkę usłyszała na schodach ciche kroki.
Odwróciła się w tamtą stronę i zobaczyła Harry'ego który widocznie był zaspany, ale to nic dziwnego.. przecież była dopiero 7.
- Cześć - powiedział siadając naprzeciwko niej - Ty już nie śpisz?.
Hermiona się uśmiechnęła.
- No...Jak widać nie śpię od godziny- odpowiedziała- Dzisiaj mamy się uczyć zaklęcia Patronusa. Już widzę minę Snape'a kiedy połowa Gryffindoru będzie to umiała.
- Coś czuję że Ślizgonom szczęka opadnie - powiedział.
Na to się zaśmiali.
Hermiona spojrzała w jego zielone tęczówki w których było widać iskierki
Hermiona przesiadła się i usiadła obok niego.
- przez tą naukę nie mamy czasu dla siebie - Zauważyła i ponownie spojrzała w jego jaskrawo zielone oczy.
Ich twarze się pomału zbliżały aż w końcu zatopili się w pocałunku.
Całowali się tak przez 10 minut a może więcej gdyby nie Alice ( Została przedzielona do Gryffindoru 1 września w gabinecie Prof. Mcgonagall ponieważ spóźniła się na pociąg i poleciała świstoklikiem )
Lavender, Ginny, Parvati, Larissa i Ron którzy szli na śniadanie.
kiedy byli na dole Ron zagwizdał.
- No nie... Znowu się całują.
- Przestań Ron - Powiedziała Lavender - Chcą to mogą. Nie zabronisz im.
Właśnie w tej chwili musieli się od siebie oderwać.
Popatrzeli na siebie a potem spojrzeli na Przyjaciół .
- No no - Powiedziała piskliwym głosikiem Alice - Pierwszy raz widzę że się całujecie.
- Alice... Oni chyba tak co drugi dzień a ty nic nie zauważyłaś że znikali? - Odezwała się Ginny - Kiedy rano wstaję to Hermiony nie ma. Teraz to chodźmy na śniadanie po się spuźnimy.
Hermiona i Harry przytaknęli głową i trzymając się za ręce poszli za nimi przez dziurę w Portrecie.
Szli w zupełnej ciszy.
Kiedy zaszli do wielkiej Sali zastali tam jedzącą na końcu stołu. usiedli na swoich stałych miejscach i zaczęli jeść.
Hermiona nałożyła sobie owsianki z owocami ( Według niej najlepsze na śniadanie )
a reszta to samo.
Nagle Profesor Dumbledore wstał.
- Dzień dobry uczniowie! chciałbym ogłosić że jutro wychodzenie z zamku jest zakazane z powodu środków bezpieczeństwa.
Po tych słowach po wielkiej sali rozeszły się szepty.
- Ciekawe dlaczego - Odezwał się Ron. W tym samym czasie podeszła do nich Prof Mcgonagall i powiedziała im że po lekcjach mają się zgłosić do Dyrektora .
- Może to chodzi o Sami-Wiecie-Kogo - Szepnęła Ginny żeby tylko oni słyszeli - Nie bolała cię blizna Harry?.
- Puki co nie. Ostatnio mnie bolała tydzień temu. byłem z tym u Dumbledora a on powiedział że to dziwne - Odpowiedział.
- I nam nie powiedziałeś? Przecież wiesz że to może być związane z Sami-Wiecie-Kim - Prawie Krzyknęły Larissa i Alice - Więcej nic nie powiedział?
- Nic.
Po tym zapadła cisza.
- Lepiej chodźmy na Obronę Przed Czarną Magią bo zaraz się spóźnimy i Snape będzie znowu odejmie nam punkty.

Na Obronie Przed Czarną magią nie było ławek tylko krzesła poustawiane pod ścianą.
Hermiona, Lavender, Parvati, Larissa, Ron i Alice zajęli miejsca w rogu.
Po kilku minutach podszedli do nich ci którzy należeli do Gwardi Dumbledora.
- Ale Snape się wkurzy kiedy zobaczy że prawie cały Gryffindor umie  wyczarować Patronusa - Powiedział Neville.
- Nie zapomnijcie o Krukonach  któży też umieją - To była Luna która uśmiechnęła się do Nevilla - Macie racje. Snape się wkurzy i to bardzo. Nie mogę się doczekać jego miny, na pewno będzie wyglądał gorzej niż rozgrzane nargle.
Po tym zdaniu każdy parsknął śmiechem .
Nagle żaluzje w sali się opuściły i zjawił się nietoperz ( Ksywka Snape'a )
- Dzieńdobry. Dzisiaj się uczymy wyczarowywać Patronusa - Powiedział takim tonem jakby chciał kogoś zabić - Jakieś Pytania?
zapadła cisza.
- Nie to nie.więc Zaklęcie Patronusa jest jednym z najstarszych uroków obronnych, znanych dotychczas czarodziejom. Stanowi ono tarczę pomiędzy dementorem a czarodziejem. Patronus jest rodzajem pozytywnej siły, projekcją tego czym żywi się demon (nadziei, szczęścia, woli przeżycia). Nie może odczuwać jednak rozpaczy jak prawdziwy człowiek więc dementor nie jest w stanie mu nic zrobić.
Dalej jakieś pytania? Brak? no więc niech każdy z was ustawi się w szeregu. I TO MIGIEM!
Każdy ustawił się w szeregu po krzykniąciu Snape.
- No więc. przypomnijcie sobie wspomnienie. Najszczęśliwsze jakie znacie. Teraz patrzcie.
Wypowiem Expetro Patronum i powinien się pojawić Patronus. zwracajcie uwagę jak ruszam różdżką. - Zamkną oczy - Expetro Patronum
Z jego różdżki wyleciała łania która biegała po całej klasie a potem wróciła i zniknęła
- No więc. Longbottom, choć i spróbuj wyczarować mi patronusa.
Neville staną i wyciągną różdżkę.
- Expetro Patronum - Powiedział a z jego różdżki wyleciał sokół a po chwili znikł.
- Genialne... - Wymruczał Severus Snape - Granger! teraz ty.
Hermiona  wyszła na środek klasy i drżącą rękom wyciągnęła różdżkę.
Nie musiała szukać szczęśliwego wspomnienia .
Widziała co, a raczej kto jest jej wspomnieniem.
Pomyślała  Harrym i Wypowiedziała:
- Expetro Patronum - Powiedziała po czym z jej różdżki wystrzeliła nie wydra ale jeleń który okrążył sale. Hermiona otworzyła oczy akurat w tej chwili kiedy patronus znikał.
Zobaczyła kontury jelenia który wierzgał kopytami i znikną.
Po klasie rozległ się szmer.
Hermiona dalej była wpatrzona w miejsce gdzie znikną jej patronus.
Przecież jej patronusem była wydra, nie jeleń.
Czyżby jaj Patronus uległa zmianie? przecież Harry ma takiego patronusa!
Speszona odeszła za tłum Gryfonów i Krukonów i usiadła w koncie.
- Potter pozwól na chwilę! - Krzykną Snape - Wyczaruj mi Patronusa. chce coś sprawdzić.
Harry wyczarował jako kolejny Patronusa którym też był jeleń który pobiegł do Hermiony a potem obiegł całą klasę .
- ŻE CO?! -Wrzasną Snape - GDZIE WY SIĘ TEGO NAUCZYLIŚCIE?! MIELIŚCIE TEGO NIE UMIEĆ! GRYFFINDOR TRACI 20 PUNKTÓW I ZYSKUJE 5 ZA PATRONUSY A TERAZ WYNOCHA I NIE CHCĘ WAS TUTAJ WIDZIEĆ BO ZROBIĘ Z WAS INDYKA!
WYNOCHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kiedy profesor Snape krzykną wszyscy wybiegli z sali z śmiechem
- GRANGER! POTTER! ZOSTAŃCIE TUTAJ NA CHWILKĘ! MUSZE Z WAMI POWAŻNIE POROZMAWIAĆ!
Hermiona już wiedziała o co chodzi.
Kiedy stała podszedł do niej Harry.
- T-t-t-twój patronus! 
- Wiem Harry. Ja wiem dlaczego się zmienił. Ptaronusy zmieniają się w patronusa osoby którą daży się uczuciem.
Zauważyłeś że Snape ma jako patronusa łanie? Musiał dażyć twoją mamę wielkim uczuciem.
Harry zesztywniał.
- Lepiej wejdźmy tam spowrotem bo zaraz się wkurzy. 
Kiedy spowrotem weszli Snape na jednym z krzeseł i trafiał w tablicę różnymi tablicami.
- Wytłumaczycie mi czemu wasze Patronusy są jednakowe? WYTŁUMACZYCIE!! 
- To przecież normalne profesorze. Patronusy zmienia...
- Wiem! Patronusy zmieniają się kiedy daży się osobę wielkim uczuciem!
Nigdy się z czymś takim nie spotkałem!
Dożycie się uczuciem czy co? Bo ja nie rozumiem! 
- Tak profesorze. Jesteśmy parą od niecałych 3 miesięcy. Ale pan nie miał patronusa łani.
- Niechcę p tym rozmawiać.
Teraz idźcie do swojich Dormitori. 
Proszę, zostawcie mnie w spokoju.
___________________________
Przepraszam że długo nie pisałam ale nie miałam weny :( Wybaczycie mi?. 
Ps. Napisane na grubo jest skopiowane :)

Papa









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz