niedziela, 22 listopada 2015

Rozmowa z Dumbledorem i teleportacja

Po lekcjach Hermiona, Harry, Ron, Lavender i Larissa poszli do Gabinetu profesora Dumbledora ( Reszta nie poszła bo tylko oni byli wezwani)
Gdzie miał im coś przekazać.
Kiedy byli pod drzwiami zapukali i usłyszeli krótkie "Proszę"
Weszli i usiedli.
- Wzywał nas Pan? - Zapytała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Muszę wam ogłosić że musicie jak najszybciej znaleźć pozostałe Horkruksy - odżekł - zostały tylko 3. Puchar, Diadem Roweny Revenclaw i Nagini. Wojna się zbliża więc postarajcie się zrobić to jak najszybciej. Larissa, ty wiesz gdzie ich szukać. Jutro o wschodzie słońca pozwolę wam się teleportować z Hogwartu do Londynu ale pamiętajcie.
Pospieszcie się, macie czas do maja.
Panno Brown. Pewnie zastanawiasz, się czemu ty też musisz iść na poszukiwanie Horkruksów. Musisz iść ponieważ będzie potrzebna twoja pomoc. W piątke zrobicie więcej niż w trójkę - popatrzał na Hermionę Rona i Harrego.
- Panie profesorze a czy eliksir wielosokowy by się nie przydał? Żeby zdobyć puchar był by potrzebny żeby przemienić się w Belletrix Lestrange bo puchar jest właśnie w jej skrytce. - Powiedziała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Mam tutaj już gotowy eliksir. Wystarczy tylko zdobyć włos wybranej osoby i będzie całkowicie gotowy. Pamiętajcie że jest jeszcze jeden Horkruks który zaginął.
- Czyli jaki profesorze? - Zapytała Hermiona.
- Medalion Slytherina. Tom Riddle Ukrył go w jaskini nad morzem, nad które  przyjeżdżał na wycieczki wraz z innymi dziećmi z sierocińca. Zabezpieczył go silnymi zaklęciami. Medalion ten wykradł R.A.B czyli brat syriusza Blacka.
- To on miał brata?! - Zapytał Harry
- Tak.Muszę dodać że tak naprawdę mam ten medalion z tej jaskini ale to nie jest prawdziwy. Jest tam list który was do niego doprowadzi. - Podał im list. Żeby przeczytali.
Do Czarnego Pana. Wiem, że zanim to odczytasz, będę już dawno martwy, ale chcę, byś wiedział, że to ja odkryłem twoją tajemnicę. To ja wykradłem twojego prawdziwego horkruksa i postanowiłem go zniszczyć. Zmierzę się ze śmiercią w nadziei, że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny
R.A.B
- Czyli że...
- Tak Panno Granger. Podejrzewam że Doleres Umbrich maczała w tym palce.
Podejrzewam też że ma go ale nie chce go pokazać.
To więc na tyle. Dobranoc.
Kiedy wyszli pokierowali się do Pokoju wspólnego.
- I Co? - Zapytała Ginny siadając na sofie.
- Musimy iść znaleśc horkruksy.
Jutro się teleportujemy do Londynu.
-Kiedy wrócicie? - Tym razem to była Lucy.
- Nie wiemy ale gdzieś przed majem - powiedział Harry.
- Chodźmy się lepiej przespać bo jutro teleportujemy się do Londynu o wschodzie słońca.- ziewną Harry
- Masz rację, lepiej iść już spać - powiedziała Hermiona.
Po tych słowach cała piątka poszła do dormitoriów.
Hermiona nie mogła zasnąć ponieważ co chwilę się błyskało i grzmiało.
Bała się burzy bardziej od śmierci.
Chciałaby teraz znaleść się obok Harrego i się do niego przytulić.
Ale przecież może.
Może pujść do Dormitorium chłopców i zasnąć przytulając go.
W końcu postanowiła że pójdzie.
Szła pomału żeby nie obudzić Lavender i Larissy.
Wyszła z Dormitorium i szybkim krokiem poszła do Dormitorium naprzeciwko.
Otworzyła drzwi i zobaczyła czarno włosego który wogóle nie spał i sprawiał jakby jej nie zauważył.
Hermionie opadła szczęka.
Zauważyła jego umięśnioną klatkę.
Widok który każdą dziewczynę powali.
Bo długim staniu skapnęła się że patrzy tylko w jedno miejsce.
Zamknęła drzwi i podeszła do łóżka.
Nagle Harry się odwrócił i wystawił różdżkę i po chwili puścił.
- Chcesz żebym zawału dostała? - Zapytała.
- przepraszam. Nie wiedziałem, że to ty.
A tak wogóle to co ty Tutaj robisz?
- Boję się burzy i nie mogę zasnąć.
- Wchodź. Zaraz zmarzniesz. - Powiedział robiąc miejsce.
Hermiona weszła pod kołdrę i wtuliła się w tors chłopaka.
Czuła jego ciepło przechodzące po jej dłoni.
- Kocham cię Harry. - Szepnęła Hermiona i zasnęła
- WSTAJE....my Yyyy ok? - Ron zapeszył się widząc swoich dwóch przjaciół przytulonych do siebie - Śpiochy wstajemy! Krzykną.
Jako pierwsza obudziła się Hermiona.
- Co tak wcześnie? Dzisiaj nie ma szkoły mamo.
Na te słowa Ron żucił się na ziemię i zaczą się turlać że śmiechu.
- Hermiono! Czy ja co wyglądam na mamę?
Hermiona poderwała się lekko.
- Ron! Ciszej trochę - szepnęła Hermiona - Jak on słodko śpi - powiedziała słodkim głosem.
Ron znowu runął na ziemię.
- Harry, pobudka zaraz się Teleportujemy do Londynu. Harry. Jak chcesz to masz.
wskoczyła na jego brzuch i zaczęła łaskotać ale ro nie pomogło.
- Śpi jak suseł. - Oznajmiła.
Przybliżyła twarz do jego i musnęła wargi. 
- Hmm. Więc niech Będzie...  Eeeeee.
Ron proszę. Tylko się nie śmiej
Ron zaciekawiony spojrzał na nią.
Hermiona okryła Harrego kołdrą i z rozpędu wskoczyła na niego i zaczęła z całej siły łaskotać.
Widocznie pomogło bo zaczął się śmiać i otworzył oczy.
- To ja teraz sobie na was poczekam.
- Ty Tutaj ciągle będziesz? - Zapytał Harry.
- Oczywiście. Muszę. - Powiedziała Hermiona dalej siedząc na brzuchu Harrego.
- No to może zejdziesz ze mnie? - Zapytał
- Oczywiście - powiedziała i zeszła z niego.
- A teraz się przebierasz.
Ron znowu zaczął się śmiać
- A ty co się śmiejesz? Won do łazienki!
Ron jak na rozkaz wziął ubrania i pobiegł.
- Widać muszę poczekać - oświadczył Harry.
- Niema czekania tylko się przebierz tutaj. Jak będziesz gotowy zejdź do pokoju wspólnego. - oświadczyła Hermiona i wyszła.

- Profesorze. Jesteśmy gotowi - odparła Hermiona kiedy byli już w gabinecie Dyrektora.
- Chodżcie za mną w bezpieczne miejsce dla teleportacji - Powiedział stanowczo Dumbledore.
Posłusznie poszli za Dubledorem poza Wioskę Hogsame i jeszcze dalej aż nie dotarli do lasu który wogóle nie przypominał zakazanego.
- Teraz możecie się teleportować do Londynu. ale pamiętajcie że musicie znaleźć te dwa Horkruksy.
Po tych słowach piątka złapała się za ręce i zniknęła
_____________________________
Cześć :) oto kolejny rozdział.
Jak emocje? następne 3 albo dwa rozdziały będą trochę zgapione z filmu i książki xD to na tyle więc pa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz