poniedziałek, 21 grudnia 2015

Ważne!

Hej, chciałabym wam przekazać że w tym roku nie będzie nowych rozdziałów ponieważ jest dużo rzeczy które mam teraz mam na głowie i nie było takiego dnia kiedy nie poszłam spać o 23 ( z wyjątkiem weekendów ).
rozdział ukaże się najpóźniej 12 lutego ponieważ będą ferie zimowe i znajdzie się pewnie jakiś dzień w którym będę mogła w spokoju napisać :)
To na tyle więc trzymajcie się.

niedziela, 22 listopada 2015

Rozmowa z Dumbledorem i teleportacja

Po lekcjach Hermiona, Harry, Ron, Lavender i Larissa poszli do Gabinetu profesora Dumbledora ( Reszta nie poszła bo tylko oni byli wezwani)
Gdzie miał im coś przekazać.
Kiedy byli pod drzwiami zapukali i usłyszeli krótkie "Proszę"
Weszli i usiedli.
- Wzywał nas Pan? - Zapytała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Muszę wam ogłosić że musicie jak najszybciej znaleźć pozostałe Horkruksy - odżekł - zostały tylko 3. Puchar, Diadem Roweny Revenclaw i Nagini. Wojna się zbliża więc postarajcie się zrobić to jak najszybciej. Larissa, ty wiesz gdzie ich szukać. Jutro o wschodzie słońca pozwolę wam się teleportować z Hogwartu do Londynu ale pamiętajcie.
Pospieszcie się, macie czas do maja.
Panno Brown. Pewnie zastanawiasz, się czemu ty też musisz iść na poszukiwanie Horkruksów. Musisz iść ponieważ będzie potrzebna twoja pomoc. W piątke zrobicie więcej niż w trójkę - popatrzał na Hermionę Rona i Harrego.
- Panie profesorze a czy eliksir wielosokowy by się nie przydał? Żeby zdobyć puchar był by potrzebny żeby przemienić się w Belletrix Lestrange bo puchar jest właśnie w jej skrytce. - Powiedziała Larissa.
- Tak Panno Watiol. Mam tutaj już gotowy eliksir. Wystarczy tylko zdobyć włos wybranej osoby i będzie całkowicie gotowy. Pamiętajcie że jest jeszcze jeden Horkruks który zaginął.
- Czyli jaki profesorze? - Zapytała Hermiona.
- Medalion Slytherina. Tom Riddle Ukrył go w jaskini nad morzem, nad które  przyjeżdżał na wycieczki wraz z innymi dziećmi z sierocińca. Zabezpieczył go silnymi zaklęciami. Medalion ten wykradł R.A.B czyli brat syriusza Blacka.
- To on miał brata?! - Zapytał Harry
- Tak.Muszę dodać że tak naprawdę mam ten medalion z tej jaskini ale to nie jest prawdziwy. Jest tam list który was do niego doprowadzi. - Podał im list. Żeby przeczytali.
Do Czarnego Pana. Wiem, że zanim to odczytasz, będę już dawno martwy, ale chcę, byś wiedział, że to ja odkryłem twoją tajemnicę. To ja wykradłem twojego prawdziwego horkruksa i postanowiłem go zniszczyć. Zmierzę się ze śmiercią w nadziei, że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny
R.A.B
- Czyli że...
- Tak Panno Granger. Podejrzewam że Doleres Umbrich maczała w tym palce.
Podejrzewam też że ma go ale nie chce go pokazać.
To więc na tyle. Dobranoc.
Kiedy wyszli pokierowali się do Pokoju wspólnego.
- I Co? - Zapytała Ginny siadając na sofie.
- Musimy iść znaleśc horkruksy.
Jutro się teleportujemy do Londynu.
-Kiedy wrócicie? - Tym razem to była Lucy.
- Nie wiemy ale gdzieś przed majem - powiedział Harry.
- Chodźmy się lepiej przespać bo jutro teleportujemy się do Londynu o wschodzie słońca.- ziewną Harry
- Masz rację, lepiej iść już spać - powiedziała Hermiona.
Po tych słowach cała piątka poszła do dormitoriów.
Hermiona nie mogła zasnąć ponieważ co chwilę się błyskało i grzmiało.
Bała się burzy bardziej od śmierci.
Chciałaby teraz znaleść się obok Harrego i się do niego przytulić.
Ale przecież może.
Może pujść do Dormitorium chłopców i zasnąć przytulając go.
W końcu postanowiła że pójdzie.
Szła pomału żeby nie obudzić Lavender i Larissy.
Wyszła z Dormitorium i szybkim krokiem poszła do Dormitorium naprzeciwko.
Otworzyła drzwi i zobaczyła czarno włosego który wogóle nie spał i sprawiał jakby jej nie zauważył.
Hermionie opadła szczęka.
Zauważyła jego umięśnioną klatkę.
Widok który każdą dziewczynę powali.
Bo długim staniu skapnęła się że patrzy tylko w jedno miejsce.
Zamknęła drzwi i podeszła do łóżka.
Nagle Harry się odwrócił i wystawił różdżkę i po chwili puścił.
- Chcesz żebym zawału dostała? - Zapytała.
- przepraszam. Nie wiedziałem, że to ty.
A tak wogóle to co ty Tutaj robisz?
- Boję się burzy i nie mogę zasnąć.
- Wchodź. Zaraz zmarzniesz. - Powiedział robiąc miejsce.
Hermiona weszła pod kołdrę i wtuliła się w tors chłopaka.
Czuła jego ciepło przechodzące po jej dłoni.
- Kocham cię Harry. - Szepnęła Hermiona i zasnęła
- WSTAJE....my Yyyy ok? - Ron zapeszył się widząc swoich dwóch przjaciół przytulonych do siebie - Śpiochy wstajemy! Krzykną.
Jako pierwsza obudziła się Hermiona.
- Co tak wcześnie? Dzisiaj nie ma szkoły mamo.
Na te słowa Ron żucił się na ziemię i zaczą się turlać że śmiechu.
- Hermiono! Czy ja co wyglądam na mamę?
Hermiona poderwała się lekko.
- Ron! Ciszej trochę - szepnęła Hermiona - Jak on słodko śpi - powiedziała słodkim głosem.
Ron znowu runął na ziemię.
- Harry, pobudka zaraz się Teleportujemy do Londynu. Harry. Jak chcesz to masz.
wskoczyła na jego brzuch i zaczęła łaskotać ale ro nie pomogło.
- Śpi jak suseł. - Oznajmiła.
Przybliżyła twarz do jego i musnęła wargi. 
- Hmm. Więc niech Będzie...  Eeeeee.
Ron proszę. Tylko się nie śmiej
Ron zaciekawiony spojrzał na nią.
Hermiona okryła Harrego kołdrą i z rozpędu wskoczyła na niego i zaczęła z całej siły łaskotać.
Widocznie pomogło bo zaczął się śmiać i otworzył oczy.
- To ja teraz sobie na was poczekam.
- Ty Tutaj ciągle będziesz? - Zapytał Harry.
- Oczywiście. Muszę. - Powiedziała Hermiona dalej siedząc na brzuchu Harrego.
- No to może zejdziesz ze mnie? - Zapytał
- Oczywiście - powiedziała i zeszła z niego.
- A teraz się przebierasz.
Ron znowu zaczął się śmiać
- A ty co się śmiejesz? Won do łazienki!
Ron jak na rozkaz wziął ubrania i pobiegł.
- Widać muszę poczekać - oświadczył Harry.
- Niema czekania tylko się przebierz tutaj. Jak będziesz gotowy zejdź do pokoju wspólnego. - oświadczyła Hermiona i wyszła.

- Profesorze. Jesteśmy gotowi - odparła Hermiona kiedy byli już w gabinecie Dyrektora.
- Chodżcie za mną w bezpieczne miejsce dla teleportacji - Powiedział stanowczo Dumbledore.
Posłusznie poszli za Dubledorem poza Wioskę Hogsame i jeszcze dalej aż nie dotarli do lasu który wogóle nie przypominał zakazanego.
- Teraz możecie się teleportować do Londynu. ale pamiętajcie że musicie znaleźć te dwa Horkruksy.
Po tych słowach piątka złapała się za ręce i zniknęła
_____________________________
Cześć :) oto kolejny rozdział.
Jak emocje? następne 3 albo dwa rozdziały będą trochę zgapione z filmu i książki xD to na tyle więc pa :)

sobota, 21 listopada 2015

Patronus Hermiony


Był 17 Listopada, Hermiona siedziała wcześnie rano na parapecie w pokoju wspólnym i uczyła się na OPCM.
Podobno ta lekcja miała być naprawdę trudna ( Tak twierdził Snape ) ale dla niektórych wcale.
Wolała  być jednak przygotowana na lekcje ponieważ nie wiadomo co to będzie.
Kiedy odłożyła książkę usłyszała na schodach ciche kroki.
Odwróciła się w tamtą stronę i zobaczyła Harry'ego który widocznie był zaspany, ale to nic dziwnego.. przecież była dopiero 7.
- Cześć - powiedział siadając naprzeciwko niej - Ty już nie śpisz?.
Hermiona się uśmiechnęła.
- No...Jak widać nie śpię od godziny- odpowiedziała- Dzisiaj mamy się uczyć zaklęcia Patronusa. Już widzę minę Snape'a kiedy połowa Gryffindoru będzie to umiała.
- Coś czuję że Ślizgonom szczęka opadnie - powiedział.
Na to się zaśmiali.
Hermiona spojrzała w jego zielone tęczówki w których było widać iskierki
Hermiona przesiadła się i usiadła obok niego.
- przez tą naukę nie mamy czasu dla siebie - Zauważyła i ponownie spojrzała w jego jaskrawo zielone oczy.
Ich twarze się pomału zbliżały aż w końcu zatopili się w pocałunku.
Całowali się tak przez 10 minut a może więcej gdyby nie Alice ( Została przedzielona do Gryffindoru 1 września w gabinecie Prof. Mcgonagall ponieważ spóźniła się na pociąg i poleciała świstoklikiem )
Lavender, Ginny, Parvati, Larissa i Ron którzy szli na śniadanie.
kiedy byli na dole Ron zagwizdał.
- No nie... Znowu się całują.
- Przestań Ron - Powiedziała Lavender - Chcą to mogą. Nie zabronisz im.
Właśnie w tej chwili musieli się od siebie oderwać.
Popatrzeli na siebie a potem spojrzeli na Przyjaciół .
- No no - Powiedziała piskliwym głosikiem Alice - Pierwszy raz widzę że się całujecie.
- Alice... Oni chyba tak co drugi dzień a ty nic nie zauważyłaś że znikali? - Odezwała się Ginny - Kiedy rano wstaję to Hermiony nie ma. Teraz to chodźmy na śniadanie po się spuźnimy.
Hermiona i Harry przytaknęli głową i trzymając się za ręce poszli za nimi przez dziurę w Portrecie.
Szli w zupełnej ciszy.
Kiedy zaszli do wielkiej Sali zastali tam jedzącą na końcu stołu. usiedli na swoich stałych miejscach i zaczęli jeść.
Hermiona nałożyła sobie owsianki z owocami ( Według niej najlepsze na śniadanie )
a reszta to samo.
Nagle Profesor Dumbledore wstał.
- Dzień dobry uczniowie! chciałbym ogłosić że jutro wychodzenie z zamku jest zakazane z powodu środków bezpieczeństwa.
Po tych słowach po wielkiej sali rozeszły się szepty.
- Ciekawe dlaczego - Odezwał się Ron. W tym samym czasie podeszła do nich Prof Mcgonagall i powiedziała im że po lekcjach mają się zgłosić do Dyrektora .
- Może to chodzi o Sami-Wiecie-Kogo - Szepnęła Ginny żeby tylko oni słyszeli - Nie bolała cię blizna Harry?.
- Puki co nie. Ostatnio mnie bolała tydzień temu. byłem z tym u Dumbledora a on powiedział że to dziwne - Odpowiedział.
- I nam nie powiedziałeś? Przecież wiesz że to może być związane z Sami-Wiecie-Kim - Prawie Krzyknęły Larissa i Alice - Więcej nic nie powiedział?
- Nic.
Po tym zapadła cisza.
- Lepiej chodźmy na Obronę Przed Czarną Magią bo zaraz się spóźnimy i Snape będzie znowu odejmie nam punkty.

Na Obronie Przed Czarną magią nie było ławek tylko krzesła poustawiane pod ścianą.
Hermiona, Lavender, Parvati, Larissa, Ron i Alice zajęli miejsca w rogu.
Po kilku minutach podszedli do nich ci którzy należeli do Gwardi Dumbledora.
- Ale Snape się wkurzy kiedy zobaczy że prawie cały Gryffindor umie  wyczarować Patronusa - Powiedział Neville.
- Nie zapomnijcie o Krukonach  któży też umieją - To była Luna która uśmiechnęła się do Nevilla - Macie racje. Snape się wkurzy i to bardzo. Nie mogę się doczekać jego miny, na pewno będzie wyglądał gorzej niż rozgrzane nargle.
Po tym zdaniu każdy parsknął śmiechem .
Nagle żaluzje w sali się opuściły i zjawił się nietoperz ( Ksywka Snape'a )
- Dzieńdobry. Dzisiaj się uczymy wyczarowywać Patronusa - Powiedział takim tonem jakby chciał kogoś zabić - Jakieś Pytania?
zapadła cisza.
- Nie to nie.więc Zaklęcie Patronusa jest jednym z najstarszych uroków obronnych, znanych dotychczas czarodziejom. Stanowi ono tarczę pomiędzy dementorem a czarodziejem. Patronus jest rodzajem pozytywnej siły, projekcją tego czym żywi się demon (nadziei, szczęścia, woli przeżycia). Nie może odczuwać jednak rozpaczy jak prawdziwy człowiek więc dementor nie jest w stanie mu nic zrobić.
Dalej jakieś pytania? Brak? no więc niech każdy z was ustawi się w szeregu. I TO MIGIEM!
Każdy ustawił się w szeregu po krzykniąciu Snape.
- No więc. przypomnijcie sobie wspomnienie. Najszczęśliwsze jakie znacie. Teraz patrzcie.
Wypowiem Expetro Patronum i powinien się pojawić Patronus. zwracajcie uwagę jak ruszam różdżką. - Zamkną oczy - Expetro Patronum
Z jego różdżki wyleciała łania która biegała po całej klasie a potem wróciła i zniknęła
- No więc. Longbottom, choć i spróbuj wyczarować mi patronusa.
Neville staną i wyciągną różdżkę.
- Expetro Patronum - Powiedział a z jego różdżki wyleciał sokół a po chwili znikł.
- Genialne... - Wymruczał Severus Snape - Granger! teraz ty.
Hermiona  wyszła na środek klasy i drżącą rękom wyciągnęła różdżkę.
Nie musiała szukać szczęśliwego wspomnienia .
Widziała co, a raczej kto jest jej wspomnieniem.
Pomyślała  Harrym i Wypowiedziała:
- Expetro Patronum - Powiedziała po czym z jej różdżki wystrzeliła nie wydra ale jeleń który okrążył sale. Hermiona otworzyła oczy akurat w tej chwili kiedy patronus znikał.
Zobaczyła kontury jelenia który wierzgał kopytami i znikną.
Po klasie rozległ się szmer.
Hermiona dalej była wpatrzona w miejsce gdzie znikną jej patronus.
Przecież jej patronusem była wydra, nie jeleń.
Czyżby jaj Patronus uległa zmianie? przecież Harry ma takiego patronusa!
Speszona odeszła za tłum Gryfonów i Krukonów i usiadła w koncie.
- Potter pozwól na chwilę! - Krzykną Snape - Wyczaruj mi Patronusa. chce coś sprawdzić.
Harry wyczarował jako kolejny Patronusa którym też był jeleń który pobiegł do Hermiony a potem obiegł całą klasę .
- ŻE CO?! -Wrzasną Snape - GDZIE WY SIĘ TEGO NAUCZYLIŚCIE?! MIELIŚCIE TEGO NIE UMIEĆ! GRYFFINDOR TRACI 20 PUNKTÓW I ZYSKUJE 5 ZA PATRONUSY A TERAZ WYNOCHA I NIE CHCĘ WAS TUTAJ WIDZIEĆ BO ZROBIĘ Z WAS INDYKA!
WYNOCHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kiedy profesor Snape krzykną wszyscy wybiegli z sali z śmiechem
- GRANGER! POTTER! ZOSTAŃCIE TUTAJ NA CHWILKĘ! MUSZE Z WAMI POWAŻNIE POROZMAWIAĆ!
Hermiona już wiedziała o co chodzi.
Kiedy stała podszedł do niej Harry.
- T-t-t-twój patronus! 
- Wiem Harry. Ja wiem dlaczego się zmienił. Ptaronusy zmieniają się w patronusa osoby którą daży się uczuciem.
Zauważyłeś że Snape ma jako patronusa łanie? Musiał dażyć twoją mamę wielkim uczuciem.
Harry zesztywniał.
- Lepiej wejdźmy tam spowrotem bo zaraz się wkurzy. 
Kiedy spowrotem weszli Snape na jednym z krzeseł i trafiał w tablicę różnymi tablicami.
- Wytłumaczycie mi czemu wasze Patronusy są jednakowe? WYTŁUMACZYCIE!! 
- To przecież normalne profesorze. Patronusy zmienia...
- Wiem! Patronusy zmieniają się kiedy daży się osobę wielkim uczuciem!
Nigdy się z czymś takim nie spotkałem!
Dożycie się uczuciem czy co? Bo ja nie rozumiem! 
- Tak profesorze. Jesteśmy parą od niecałych 3 miesięcy. Ale pan nie miał patronusa łani.
- Niechcę p tym rozmawiać.
Teraz idźcie do swojich Dormitori. 
Proszę, zostawcie mnie w spokoju.
___________________________
Przepraszam że długo nie pisałam ale nie miałam weny :( Wybaczycie mi?. 
Ps. Napisane na grubo jest skopiowane :)

Papa









niedziela, 15 listopada 2015

Miniaturka 1

Cześć ;3 przepraszam za nieobecność z powodu braku weny.
Chciałabym was poprosić o komętarze, Ponieważ nie wiem czy kto kolwiek to czyta.
Zapraszam do czytania mojej pierwszej miniaturki.
_____________________________________
Hermiona siedziała na rozwalonym moście i wspominała ostatnie wydarzenia, które wydarzyły się w Hogwarcie.
Voldemort pokonany, lecz zginą ktoś, kogo uwielbiała.
Niektórzy zginęli za Hogwart a wśród nich był Ron Wesley, Ginny Wesley oraz Lavender Brown. Nie chciała, żeby wszystko tak się potoczyło.
Każdy wiedział, jakimi przyjaciółmi byli oni dla niej. Najbardziej przygnębiła ją śmierć Rona i Ginny.
Współczuła Wesleyom z całego serca.
Lecz Hermiona zapomniała o jedynej osobie, którą kochała, ale bała się jej reakcji.
Był to nie kto inny jak słynny Harry Potter.
Była to jedyna osoba która jej została.
Jedyny przyjaciel który jej nie opuści.
Nagle przypomniała jej się straszna żecz.
Wizje z 2 maja przechodziły przez jej głowę codziennie zapominając o żeczywistości.
Martwe ciała które leżały po środku zburzonej wielkiej sali, Smutek i rozpacz, trójka wspaniałych Wealeyów odeszła z tego świata za Hogwart miejąc świadomość nigdy już nie staną na ziemi.
I znowu do jej umysłu wystąpiły wspomnienia.
Razem na pierwszym roku przedostali się do podziemi, żeby powstrzymać niewinnego Snape, który wogóle nie chciał wykraść kamienia filizogicznego, na drugim roku komnata tajemnic potem Syriusz Black, turniej trujmagiczny, Gwardia Dumbledora, śmierć Dumbledora i wkońcu koniec.
Ron był przy tych ważnych dla Hogwartu chwilach noi oczywiście Ginny.
Nagle zza pleców usłyszała dobrze jej znany głos.
- Co tak sama siedzisz? - Spytał Harry siadając obok niej -od śmierci Rona, Ginny i Lavender jesteś jakaś zamknięta w sobie.
Hermiona westchnęła i odpowiedziała.
- Wiem Harry... Oni odeszli miejąc świadomość, że zakończysz tę wojnę i zakończyłeś — Uśmiechnęła się do niego.
- Też tak uważam - Odparł odwzajemniając uśmiech - Ginny umarła, Ron umarł... Lavender też, zostaliśmy sami.. Twoji rodzice nie żyją...
Hermionie po policzku zleciała pojedyncza łezka.
- Zacząłeś rozumieć.
- No. Chodźmy lepiej, bo robi się ciemno — powiedział.
Hermiona przytaknęła głową wstając.
Kiedy doszli do wierzy Gryffindoru pokierowała się do swojego Dormitorium
gdzie mogła wszystko sobie przemyśleć.
Usiadła na łóżku nieżyjącej od jednego dnia Lavender i schowała twarz w poduszce cicho szlochając.
Nieusłuszała, że ktoś wchodzi do jej pokoju.
Nagle na swoim ramieniu poczuła czyjąś ciepłą dłoń.
Drgnęła pod tym dotykiem, wiedziała kto to, zawsze rozpoznałaby swojego Przyjaciela.
Podniosła głowę i spojrzała w te zielone tęczówki, w których szkliły się łzy.
Przytuliła się do niego najmocniej jak umiała, łzy dalej leciały jej z oczu.
Kiedy Harry odwzajemnił uścisk uśmiechnęła się.
- Hermiono - odezwał się - chcę ci coś powiedzieć.
Hermiona popatrzała na niego oczekująco.
- Tak?
- No bo.. Bo.. Hermiono jesteśmy przyjaciółmi przez 7 lat tyle przeżyliśmy.
- I?... - Hermiona nerwowo przegryzała wargę.
- Po prostu... Zakochałem się w tobie i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia.
Hermionę zamurowało, jej największe marzenie się spełniło.
- Ty...ty... Mnie kochasz? - Zapytała a po jej Policzku poleciała łza szczęścia.
- Tak... Kocham cię i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia — powiedział.
- Ja ciebie też kocham Harry - wyznała i złożyła na jego ustach pocałunek pełen miłości.
Właśnie tego jej brakowało.
Jej życie zaczęło nabierać barw, Miała przy sobie wspaniałego chłopaka, który ją kochał.
2 lata później.
Harry i Hermiona pracowali w Hogwarcie oraz mieszkali w małej wiosce pod Londynem w pięknym białym domku z dużym ogrodem i od 6 miesięcy byli już małżeństwem.
Hermiona spała przytulona do Harrego i obudził ją budzik.
Niechętnie otworzyła oczy i wstała nakładając swoje kapcie oraz schodząc do łazienki.
Kiedy była w łazience zobaczyła, że spóźnia jej się okres o 2 tygodnie.
Wyjęła z szufladki biały przedmiot.
Przestraszona Hermiona umyła zęby i postanowiła się umyć.
Kiedy była w ręczniku spojrzała na podłużny biały przedmiot.
- Dwie kreski... - Mrukneła - DWIE KRESKI!!! - Tym razem krzyknęła puszczając przedmiot.
Była przerażona a zarazem szczęśliwa.
Podniosła test i spojrzała na niego ponownie.
Zrezygnowana ubrała się i schowała go  do kieszeni bluzy wyszła z łazienki i pokierowała się do kuchni gdzie napotkała Harrego i usiadła naprzeciwko niego chowając twarz w dłoniach.
- Coś się stało Kochanie? - Spytał zmieniając miejsce i siadając obok niej.
- O tak... Stało się. - Mruknęła grzebiąc w kieszeni i wyjmując pod stołem test, na którym ciągle wskazywały dwie kreski.
Zastanawiała się, czy mu pokazać.
Zdecydowana wyjęła przedmiot spod stołu i postawiła przed sobą
- To się stało... Dwie kreski, wiesz co to oznacza? - powiedziała - Jestem w ciąży Harry. - szepnęła i objęła go za szyję. - I zrozumiem, jeżeli...
- Nawet tak niemów. Nigdy cię nie zostawię. To dobrze, że będziemy mieć dziecko. - Powiedział jej do ucha.
Hermi się uśmiechnęła.
- Kocham cię Harry - szepnęła-Ja ciebie też - odpowiedział szeptem i musną jej wargi.
Ona to odwzajemniła i złożyła na jego ustach soczysty pocałunek
***
Po dziewięciu miesiącach narodziła im się córeczka o imieniu Noemi.
Miała czarne kręcone włosy, piękne brązowe oczy i po ojcu odziedziczyła bliznę w kształcie błyskawicy.
Dwa lata później narodzili się bliźniacy, James i Albus którzy przypominali bliźniaków Wesleyów.
Jak już mowa o Wesleyach to spotykali się z nimi kilka razy w miesiącu.
Molly oraz Artur ciągle byli załamani.
Rodzina Potter nigdy się ze sobą nie kłóciła.
Byli ze sobą zgodni.
Hermiona pracowała jako nauczycielka eliksirów a Harry jako nauczyciel Opcmu
I tak właśnie wielka miłość rozkwitła i przetrwała do końca.A to zdjęcie zrobione przez jednego z uczniów podczas lekcji eliksirów

niedziela, 1 listopada 2015

Zły dzień

Rozdział 4 przełożony w inne miejsce ponieważ się usuną.
Ps. Przepraszam że tak krótko

                                                                        (Muzyka)

- Chciałem ci powiedzieć że... Nie wiem jak to zabrzmi - Powiedział zakłopotany .

- Harry ja ci serio mówię. Ja nie gryzę, możesz mi mówić co chcesz a ja się nie obrarze. Ja mówię serio.

- W sumie masz rację. Tylko nie wiem jak to ująć.. Jeszcze bóg jedyny wie jak to zabrzmi...

- No mów Harry, słucham cię - Powiedziała z uśmiechem na twarzy Hermiona .

- No bo ja...- Nie dokończył bo Molly wybiegła do nich.

- Chodźcie, musicie mi pomóc! - krzyknęła po czym wróciła do Nory.

Tak jak Pani Wesley im kazała poszli do Nory żeby pomóc jej sprzątać kuchnię i postawić talerze z kolacją na stole co było bardzo nudne. Była zmęczona a zarazem zła na Panią Wesley że musiała im przeszkodzić w takiej chwili w której Harry chciał jej coś powiedzieć ale się bał a kiedy nabrał odwagi musiała wyjść i rozkazać im żeby pomogli posprzątać, A nie mogła to być Ginny albo Ron? pewnie nie bo niechce przemęczać swojego syneczka ani córeczki.
Takie myśli przechodziły po głowie Hermiony.
Na kolacji Hermiona nie była specjalnie głodna więc poszła do swojego pokoju i odrazu zasnęła.

Wstała o 10 przypominając sobie że dzisiaj idzie na pokątną.
Szybko się ubraęa i zeszła na dół gdzie siedziała sama Lucy która jak było widać gdzieś wychodziła.

- Hermiona! Idziesz na pokątną? - Zapytała. Dopiero teraz Hermiona zdała sobie sprawę że książki z 6 roku są tagże do 7 klasy.
- Yyy Nie. Mam książki.
- Ok.. No więc pójdę sama z Ginny
Hermi usiadła i popatrzała na Tosta który jej przypomniał o Wielkiej sali którą zobaczy ostatni raz.
Z zamyśleń wyrwał ją głso Ginny.
- Hetmiono. Nie idźesz?
- Nie, nie idę bo mam książki już do 7 klasy.
- A no.. Pamiętem co Dumbledore mówił.
Będziecie wszystko powtarzać  
- Noo. I jeszcze na początku roku mamy się uczyć czarować patronusa! - Krzyknęła przerażona.
- Nie bój się. Przecież już umiesz.
- A no fakt..
- To my już pójdziemy.
- Ok. Uważaj na siebie Lucy.
Kiedy wyszli Hermiona pokierowała się do swojego pokoju i wyjęła książkę i zaczęła się uczyć żeby mieć mniej do nauki następnego roku i nie wiedziała kiedy zasnęła

sobota, 31 października 2015

Happy Halloween :3

hejka. Chciałam wam życzyć strasznego Halloween.
Za co się przebraliście? Ja za córkę Voldemorta wymyśloną przezemnie. ( miałam nos i włosy).
Jeszcze raz życzż wam udanej imrezy i idanego chodzenia po domach.
"Udanego Halloween!"

czwartek, 29 października 2015

Malutkie info :)

Cześć :) chciałam wam powiedzieć że rozdziały bedą się pojawiać nieregularnie z powodu dużej ilości nauki.
To na tyle więc papa