niedziela, 15 listopada 2015

Miniaturka 1

Cześć ;3 przepraszam za nieobecność z powodu braku weny.
Chciałabym was poprosić o komętarze, Ponieważ nie wiem czy kto kolwiek to czyta.
Zapraszam do czytania mojej pierwszej miniaturki.
_____________________________________
Hermiona siedziała na rozwalonym moście i wspominała ostatnie wydarzenia, które wydarzyły się w Hogwarcie.
Voldemort pokonany, lecz zginą ktoś, kogo uwielbiała.
Niektórzy zginęli za Hogwart a wśród nich był Ron Wesley, Ginny Wesley oraz Lavender Brown. Nie chciała, żeby wszystko tak się potoczyło.
Każdy wiedział, jakimi przyjaciółmi byli oni dla niej. Najbardziej przygnębiła ją śmierć Rona i Ginny.
Współczuła Wesleyom z całego serca.
Lecz Hermiona zapomniała o jedynej osobie, którą kochała, ale bała się jej reakcji.
Był to nie kto inny jak słynny Harry Potter.
Była to jedyna osoba która jej została.
Jedyny przyjaciel który jej nie opuści.
Nagle przypomniała jej się straszna żecz.
Wizje z 2 maja przechodziły przez jej głowę codziennie zapominając o żeczywistości.
Martwe ciała które leżały po środku zburzonej wielkiej sali, Smutek i rozpacz, trójka wspaniałych Wealeyów odeszła z tego świata za Hogwart miejąc świadomość nigdy już nie staną na ziemi.
I znowu do jej umysłu wystąpiły wspomnienia.
Razem na pierwszym roku przedostali się do podziemi, żeby powstrzymać niewinnego Snape, który wogóle nie chciał wykraść kamienia filizogicznego, na drugim roku komnata tajemnic potem Syriusz Black, turniej trujmagiczny, Gwardia Dumbledora, śmierć Dumbledora i wkońcu koniec.
Ron był przy tych ważnych dla Hogwartu chwilach noi oczywiście Ginny.
Nagle zza pleców usłyszała dobrze jej znany głos.
- Co tak sama siedzisz? - Spytał Harry siadając obok niej -od śmierci Rona, Ginny i Lavender jesteś jakaś zamknięta w sobie.
Hermiona westchnęła i odpowiedziała.
- Wiem Harry... Oni odeszli miejąc świadomość, że zakończysz tę wojnę i zakończyłeś — Uśmiechnęła się do niego.
- Też tak uważam - Odparł odwzajemniając uśmiech - Ginny umarła, Ron umarł... Lavender też, zostaliśmy sami.. Twoji rodzice nie żyją...
Hermionie po policzku zleciała pojedyncza łezka.
- Zacząłeś rozumieć.
- No. Chodźmy lepiej, bo robi się ciemno — powiedział.
Hermiona przytaknęła głową wstając.
Kiedy doszli do wierzy Gryffindoru pokierowała się do swojego Dormitorium
gdzie mogła wszystko sobie przemyśleć.
Usiadła na łóżku nieżyjącej od jednego dnia Lavender i schowała twarz w poduszce cicho szlochając.
Nieusłuszała, że ktoś wchodzi do jej pokoju.
Nagle na swoim ramieniu poczuła czyjąś ciepłą dłoń.
Drgnęła pod tym dotykiem, wiedziała kto to, zawsze rozpoznałaby swojego Przyjaciela.
Podniosła głowę i spojrzała w te zielone tęczówki, w których szkliły się łzy.
Przytuliła się do niego najmocniej jak umiała, łzy dalej leciały jej z oczu.
Kiedy Harry odwzajemnił uścisk uśmiechnęła się.
- Hermiono - odezwał się - chcę ci coś powiedzieć.
Hermiona popatrzała na niego oczekująco.
- Tak?
- No bo.. Bo.. Hermiono jesteśmy przyjaciółmi przez 7 lat tyle przeżyliśmy.
- I?... - Hermiona nerwowo przegryzała wargę.
- Po prostu... Zakochałem się w tobie i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia.
Hermionę zamurowało, jej największe marzenie się spełniło.
- Ty...ty... Mnie kochasz? - Zapytała a po jej Policzku poleciała łza szczęścia.
- Tak... Kocham cię i nie wyobrażam sobie bez ciebie życia — powiedział.
- Ja ciebie też kocham Harry - wyznała i złożyła na jego ustach pocałunek pełen miłości.
Właśnie tego jej brakowało.
Jej życie zaczęło nabierać barw, Miała przy sobie wspaniałego chłopaka, który ją kochał.
2 lata później.
Harry i Hermiona pracowali w Hogwarcie oraz mieszkali w małej wiosce pod Londynem w pięknym białym domku z dużym ogrodem i od 6 miesięcy byli już małżeństwem.
Hermiona spała przytulona do Harrego i obudził ją budzik.
Niechętnie otworzyła oczy i wstała nakładając swoje kapcie oraz schodząc do łazienki.
Kiedy była w łazience zobaczyła, że spóźnia jej się okres o 2 tygodnie.
Wyjęła z szufladki biały przedmiot.
Przestraszona Hermiona umyła zęby i postanowiła się umyć.
Kiedy była w ręczniku spojrzała na podłużny biały przedmiot.
- Dwie kreski... - Mrukneła - DWIE KRESKI!!! - Tym razem krzyknęła puszczając przedmiot.
Była przerażona a zarazem szczęśliwa.
Podniosła test i spojrzała na niego ponownie.
Zrezygnowana ubrała się i schowała go  do kieszeni bluzy wyszła z łazienki i pokierowała się do kuchni gdzie napotkała Harrego i usiadła naprzeciwko niego chowając twarz w dłoniach.
- Coś się stało Kochanie? - Spytał zmieniając miejsce i siadając obok niej.
- O tak... Stało się. - Mruknęła grzebiąc w kieszeni i wyjmując pod stołem test, na którym ciągle wskazywały dwie kreski.
Zastanawiała się, czy mu pokazać.
Zdecydowana wyjęła przedmiot spod stołu i postawiła przed sobą
- To się stało... Dwie kreski, wiesz co to oznacza? - powiedziała - Jestem w ciąży Harry. - szepnęła i objęła go za szyję. - I zrozumiem, jeżeli...
- Nawet tak niemów. Nigdy cię nie zostawię. To dobrze, że będziemy mieć dziecko. - Powiedział jej do ucha.
Hermi się uśmiechnęła.
- Kocham cię Harry - szepnęła-Ja ciebie też - odpowiedział szeptem i musną jej wargi.
Ona to odwzajemniła i złożyła na jego ustach soczysty pocałunek
***
Po dziewięciu miesiącach narodziła im się córeczka o imieniu Noemi.
Miała czarne kręcone włosy, piękne brązowe oczy i po ojcu odziedziczyła bliznę w kształcie błyskawicy.
Dwa lata później narodzili się bliźniacy, James i Albus którzy przypominali bliźniaków Wesleyów.
Jak już mowa o Wesleyach to spotykali się z nimi kilka razy w miesiącu.
Molly oraz Artur ciągle byli załamani.
Rodzina Potter nigdy się ze sobą nie kłóciła.
Byli ze sobą zgodni.
Hermiona pracowała jako nauczycielka eliksirów a Harry jako nauczyciel Opcmu
I tak właśnie wielka miłość rozkwitła i przetrwała do końca.A to zdjęcie zrobione przez jednego z uczniów podczas lekcji eliksirów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz