sobota, 31 października 2015

Happy Halloween :3

hejka. Chciałam wam życzyć strasznego Halloween.
Za co się przebraliście? Ja za córkę Voldemorta wymyśloną przezemnie. ( miałam nos i włosy).
Jeszcze raz życzż wam udanej imrezy i idanego chodzenia po domach.
"Udanego Halloween!"

czwartek, 29 października 2015

Malutkie info :)

Cześć :) chciałam wam powiedzieć że rozdziały bedą się pojawiać nieregularnie z powodu dużej ilości nauki.
To na tyle więc papa

czwartek, 22 października 2015

Hogwart

                             (music)

O Hermiono! Obudź się wreście! - Krzyknęła Lucy - Dzisiaj jedziemy do Hogwartu! Będzie Super!
Hermiona otworzyła oczy i usiadła po turecku. Była na starym łóżku Ginny w jej pokoju.
Słońce przebijało się przez zielone zasłony a w pokoju wydawało się jakby była noc. Popatrzyła na prawą stronę swojego łóżka gdzie słodko spał krzywołap pochrapując.
Potem jej wzrok padł na zegarek na którym wskazówki wskazywały 9.35. 9.35! Hermiona jak na komędę wstała, nałożyła swoje puszyste czerwone kapcie po czym wybiegła zostawiając zaśmianą Lucy i po drodze trzaskając drzwiami.
W kuchni była Ginny, Ron i Harry.
Nie wiedząc czemu poczuła motylki w brzuchu. Podeszła do nich i usiadła naprzeciwko nasłuchując ich rozmwę o Quiddichu.
Ech ten Quiddich, ciągle o nim rozmawiają.
Kiedy ucichli popatrzyli na nią i powiedzieli jej coś w stylu "Cześć Miona"
Odpowiedziała im :
- Cześć, jak tam przed wyjazdem?
- Nawet dobrze a u ciebie?.. - Powiedziała Ginny odchodząc od stołu z uśmiechem
- Tak samo. - Odpowiedziała zaczynając jeść owsianke.
Kiedy zjadła pół postanowiła że niechce jej się jeść. Wstała od stołu biorąc talerz i idąc w stronę zlewu.
Dzisiaj miała rozpocząć ostatni rok w Hogwarcie. Tej cudownej szkole magi.
Tak kochała tą szkołę.
Wcale nie chciała jej opuszczać.
Rozmyślanie przerwał jej czyiś głos który wywołał u niej dreszcze.
- Hermiono.. Możemy porozmawiać? - Zapytał Harry tagże kładąc tależ do zlewu.
Hermionę zamurowału. On chciał z nią rozmawiać?! Tak sam na sam?
Przez chwilę stała bez ruchu.
- Yyy jasne a na jaki temat?
- Dowiesz się sama. W moim pokoju, ok?- zapytał odchodząc.
Było widać że się uśmiecha.
- Ok! - Krzyknęła kiedy był na szczycie schodów.
Kiedy zniknął z pola widzenia podbiegł do niej Ron i Ginny z uśmiechem na twarzy.
- Tak trzymaj Hermiono! - Krzykneli jednoczeście co ją zdziwiło.
Ale jednak wywołała uśmiech - idź teraz do niego. Napewno czeka - odezwał się Ron.
Hermiona tylko się do nich uśmiechnęła i poszła na górę.
Przez chwilę się Wchała nacisnąć klamkę aż w końcu nacisła.
W środku były plakaty różnych  drużyn Quiddiha których nie znała. Weszła i zobaczyła Harrego siedzącego na łóżku
Podeszła do niego i usiadła obok.
- Chciałeś mi coś powiedzieć Harry? - Zapytała uśmiechając się.
Harry przytatknął głową i powiedział:
- Tak. A dokładniej chciałbym zapytać czy byś mi mogła pomuc bo pofoba mi się taka dziewczyna i niewiem jak do niej zagadać.
Po tych słowach w oczach Hermiony można było zobaczyć nutkę smutku i szczęścia.
- Poprostu powiedz jej co czujesz. Jeżeli cię odrzuci to powiedz że pomyliłeś ją z kimś. Proste.
Na te sśowa Harry się uśmiechną do niej co ona zauważyła. Czuła gdzieś głęboko w sercu że to chyba o nią chodziło ale nie mogła tak poprostu myśleć.
Czuła smutek a zarazem szczęście.
- No więc... - wziął głęboki oddech. - Kocham cię Hermiono.
Te słowa wypełniły Hermionę ciepłem.
- S-s-serio Harry?  Ja ciebie też - powiedziała i złożyła na jego ustach pocłunek pełen miłości.
Chciała żeby ta chwila trwała wiecznie.
Liczył się w tej chwili tylko on.
Czuła że jej marzenie się już spełniło.
Od tej pory wiedziała już że chce być tylko z nim.
Tę chwilę przerwał nie kto inny jak Ginny Wesley.
- Chodźcie na dół! Walizki są w aucie. Szybko! O i przeprasza-m? - Zawztydziła się i wyszła.
Harry I Hermiona papatrzyli na siebie z uśmiechem po czym postanowili zejść na dół żeby się nie denerwowali.
Na dole zobaczyli Pana Wesleya który powiedział im że bagaże są w aucie.
Kiedy wyszli wsiedli do niewielkiego auta w którym było ku zdziwienia dużo więcej miejsca niż całe auto.
Jak wsiadła Ginny która jak zwykle była ostatnia Pan Wesley wsiadł za kierownicę i polecieli używając dopalacza niewidzialności z powodu tego
Że za 20 minut odjeżdzał im pociąg do tej cudnej szkoły magii i czarodziejstwa czyli Hogwartu.
Nie mogła się doczekać kolejnego roku który będzie jej najkrótszym rokiem ponieważ Voldemort planuje atak na szkołę a do tego dochodzą Horkruksy.
Tak.. Te dziwne żeczy które jest czasami ciężko zniszczyć i one są nazywane cząstkami życia tego-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać...
Po 15 minutach dojechali na dworzec King Cros gdzie aż roiło od ludzi.
Szybko znaleźli przejście między Peronem 10 a 9 i przebiegli w wyniku czego znaleźli się na Peronie 9 i 3/4.
Była  10.59.
Kiedy już byli w przydziale Ginny poszła do znajomych ze swojego roku,  Ron do Nevilla i Deana aby coś im przekazać,  Lucy siedziała i czytała Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleść.
A reszta czyli Harry i Hermiona siedzieli cicho i patrzeli w okno.
Hermiona na początku chciała wyciągnąć i zacząć czytać podobnie jak Lucy ale wolała już siedzieć .
Nagle do przedziału weszła dziewczyna o czarnych włosach i tego samego koloru oczach.
Miała na sobie jasną kurtkę dzinsową, białą bluzkę i czarne getry.
Wyglądała na około 17 lat
- Cześć.... Czy mogę się dosiąść?  Wszędzie zajęte. - Zapytała nieśmiało.
- Jasne, siadaj - uśmiechnęła się Hermiona.
Po tych słowach odwajemniła uśmiech.
- Jestem Larissa Watiol, a wy?.
- Ja Hermiona Garnger - Odpowiedziała Hermiona.
- Lucy Granger.
- Harry Potter - Ostatni odpowiedział Harry który był zapatrzony w widok za oknem.
- Miło mi was poznać. Jak tam jest w Hogwarcie?
- Przekonasz się. Ja też tam jadę pierwszy raz. - Powiedziała Lucy.
Rozmowa się toczyła dalej.
Puźniej do niej dołączyli Ron, Lavender, Ginny i Luna.
Podróż im minęła całkiem dobrze pod tym względem że całą przegadali rozmawiając o sobie i opowiadać Lucy i Larissie co jest ciekawego w Hogwarcie.
Kiedy podruż dobiegała końca  dziewczyny wygoniły chłopaków żeby się przebrać i wyszykować, Hermiona wytłumaczyła Lucy że nie może iść z nimi poczym wyszli z pociągu żeby przywitać się z Hogwartem i rozpocząć kolejny rok nauki w tej cudownej szkole.
Znaleźli pierszy lepszy powóz i pojechali w stronę Hogwartu.
Kiedy byli w Wielkiej salii rozpoczęła się ceremonia przydziału i weszli pierwszoroczni w tym Larissa oraz Lucy.
Stanęli naprzeciwko prof.Mcgonagall trymającą szpiczastą tiarę.
- Kiedy wyczytam kogoś imię ma przyjść i usiąść na stołku. - Po tyh słowach wszyscy ucichli.
- Lucy Granger! - Krzyknęła.
Lucy nieśmiało podeszła do taboretu i usiadła i nałożono jej tiarę.
- Hmm - odezwała sił tiara - Niech będzie
GRYFFINDOR!!
Potem było jeszcze dużo osób a na samym końcu była Larissa.
- Larissa Watiol! - Znomu krzyknęła po czym w Wielkiej sali możnabyło usłyszeć brzęczenie muchy.
McGonagal widocznie szczęśliwa nałożyła jej na głowe tiarę która odrazu krzyknęła.
- GRYFFINDOR.
Cała wielka sala klaskała oprucz Slyhetrinu.
Larissa podeszła do stoły Gryfonów i usiadła obok Hermiony.
Następnie Dumbledore przypomniał kilka żeczy i powiedział że w tym roku muszą być czujni po czym na stołach pojawiło się jedzenie.
- Nareście... - Można było uslyszeć od Rona.
Po uczcie wszyscy poszli do swojich Dormitori.
____________________
Przepraszam że nie pisałam ale miałam karę na kompa.
Następny rozdział pojawii się szybciej.

poniedziałek, 12 października 2015

" Gdy jesteś obok moje serce Zaczyna bić szybciej"

Miłego czytania :)) 
                                                            
                                 ♥♥♥
Siedziała na wzgórzu i patrzała jak chłopcy (czyli Ron, Harry, Fred, George ) grają w Quidditch'a. Podziwiała ich a najbardziej Harrego który pędził niby strzała za Ronem i Fredem na swojej miotle czyli Błyskawicy .
Kiedy tak patrzała zobaczyła że Harry i inni lecą na dół po czym z miotłami pobiegli do Hemrmiony.
- Hermiono, może chciałabyś zagrać z nami? - Zapytał Ron 
- Ron... Wiesz że nie interesuję się Quidditch'em . - Odpowiedziała mu.
- Proszę... Mionka - Tym razem odezwał  się Harry.
- No dobrze ale nie mam miotły...
- Fred ci da bo niechce mu się grać - Ron
- Echh no ok - powiedziała biorąc od Freda miotłę i wsiadając na nią - A jak spadnę?
- Nie spadniesz. Jesteś zbyt mądra żeby spaść - Harry
Hermiona odepchnęła się od ziemi zaczynając lecieć do Góry.
Kiedy reszta była już w górze Hermiona zaczęła latać.
Nawet dobrze jej to szło, Góra, Dół, Prawo Lewo.
Latała jakby już wcześniej szybowała po niebie na miotle.
Kiedy usłyszeli krzyk pani Wesley "DO DOMU! OBIAD" który dało się usłyszeć aż na wzgórzu zlecieli na dół i zsiedli z mioteł.
- Byłaś obłędna Hermiono! - Powiedział Harry lekko szokowany że Hermiona umiała latać - Latałaś wcześniej?
- Nie, nie latałam. Też jestem zdziwiona że umiem latać - Odpowiedziała mu - Chodźmy lepiej na obiad bo pani Wesley się wkurzy i dopiero będzie.
- Zgadzam się z tobą Miona - Powiedział Ron - Jestem straaasznie głodny .
- Chyba chciałeś powiedzieć "jak zawsze" Ronaldzie - odezwała się tym razem Ginny która podbiegła do nich - Chodźcie lepiej bo obiad wystygnie i nie będzie smacznie bo są naleśniki.
Po słowach Ginny pobiegli do Nory i usiadli do stołu gdzie na talerzach były już smaczne Naleśniki dżemem truskawkowym.
Hermiona miała tyle szczęścia bo akurat usiadła obok Harrego który patrzał się w naleśnika z niechęciom do jedzenia.
Ron akurat jadł już drugiego ( jak to Ron) 
Hermionie nie chciało się specjalnie jeść ale skusiła się na tylko jednego.
Kiedy zjadła podziękowała i odeszła od stołu idąc do swojego i Ginny pokoju żeby odpocząć.
Kiedy weszła do pokoju rzuciła się na łóżko i zasnęła.
Obudziła się 4 godziny później, akurat był zachód słońca więc wyszła na z pokoju w stronę drzwi wyjściowych.
Wyszła z domu i pokierowała się w stronę jeziorka nad którym było widać zachodzące słońce.
Słońce odbijało się od tafli jeziora tworząc miłą atmosferę nad nim. 
Ile by dała żeby teraz ktoś przyszedł i ją przytulił, czuła się niczym samotna gwiazdka na niebie która nigdzie nie pasowała ani nikogo nie interesowała. 
Chciała by żeby ktoś ją obiją ramieniem i powiedział że wszystko będzie dobrze.
Chciałaby być już w Hogwarcie gdzie zobaczy znów szczęśliwą twarz Lavender oraz Parvati i skończy ostatni rok nauki w Hogwarcie. 
Nie do końca cały bo Czarny Pan... 
Horkruksy... Wojna... Ten rok będzie miał jak dla niej i jej przyjaciół swoje plusy i minusy.
        
                                   ♥♥♥ 
Lucy patrzała przez duże okno w Norze na niebieskie róże które wydawały się być posypane brokatem mieniącym się w słońcu niczym czysty diament ale to były tylko kropelki wody. 
Nagle do niej podeszła Ginny.
- Co tak sama siedzisz? - Zapytała się
- Sama nie wiem... Tak sobie patrzę na niebieskie róże. Są takie piękne Niczym tysiąc diamentów.
- Wiem o tym. Są naprawdę śliczne. Mogą zmieniać kolory. Kiedy jest zachud słońca są niebieskie, kiedy noc białe, kiedy dzień żółte a kiedy popołudnie różowe.
- łaał. 
- Wiem że łał. Sama byłam zachwycona kiedy je zobaczyłam. Mieniły się w świetle porannego słońca i były aksamitnie żółte.
Lucy podeszła do innego okna i zobaczyła zapatrzoną na jeziorko Hermionę która wyglądała na smutną. 
- Czemu ona taka smutna? - spytała - wiesz może? 
- Pewnie czuje się samotna bo od czasu obiadu nikt do niej się nie odzywał - Powiedział ktoś kto schodził na dół. 
- Masz rację Harry, Hermiona potrzebuje wsparcia - Odrzekła Ginny z nutką zmartwienia
- Wydaje mi się że się w kimś zakochała tylko w kim...
- Mam to wiedzieć - odpowiedział że smutną miną Harry.
- Zakochałeś się w kimś? Bo też,tak wyglądasz jak ona, Harry.
- Może.. Muszę mówić? - Powiedział.
- Tak. Powiedz bo może było by lepiej. Nikomu nie wygadam.
-Okej.. W Hermionie, niewiem dlaczego ale kiedy ją zobaczyłem poczułem motylki w brzuchu.
- Harry, musisz do niej pójść i chociaż porozmawiać z nią.
- Masz rację, Muszę nabrać odwagi żeby jej to powiedzieć. Ale jak się obrazi i mnie odepchnie?! - Powiedził nerwowo.
- I tak trzymaj! Hermiona nie gryzie spokojnie. Widzisłam jak ona na Ciebie patrzy. Powiedz jej to ale nie odrazu. Podejć do niej, obejmij ją ramieniem jak przyjaciela. Idź już

Lucy która przyglądała się sytłacji. uśmiechnęła się pod nosem i wymruczała pod nosem coś w stylu "Super" 
                                   ♥♥♥
Miona siedziała pod drzewkiem dalej oglądając zachód słońca i patrzała w taflę jeziora. Nagle usłyszała za sobą spokojne kroki. 
Odwruciła się i zobaczyła Harrego który szedł w jej stronę.
Uśmiechną się a ona to Odzajemniła.
- Co tak sama siedzisz Miona? - Zapytał się jej.
- Tak poprostu. - Odpowiedziała a po jej policzku poleciała samotna łza.
- Czemu płaczesz?
- Jak ty byś się czuł Harry gdyby nikt nie zwracał na ciebie uwagi? - Zapytała przytulając się do niego mówiąc w myślach " Gdy jesteś obok moje serce Zaczyna bić szybciej" Po czym uśmiechnęła się lekko
- No nijako bym się czuł ale wiem jakie to uczucie.. Sam je kiedyś doświadczyłem. - Odpowiedział oraz odwzajemnił uśmiech po czym obią ją ramieniem
- Wiem. Na piątym roku też się do ciebie nikt ni uśmoechał.. - Powiedziała a uśmiech wciąż był na jej twarzy - Przestańmy o tym rozmawiać.
- Najlepiej by było. - Odżekł zastanawiając się nad czymś.. - Chciłem ci coś powiedzieć a raczej spytać tylko że niewiem jak zareagujesz...
- Śmiało, mów. Ja nie gryzę.
- No bo ja.... 
                                    ♥♥♥ 
Buhahahaha! Pewnie spytacie " czemu w takim momęcie Hermi?" 
Wiem wiem :) ta moja wyobraźnia Xd
A teraz do żeczy... 
100 wyświetleń na blogu! Yey-a! Koffam was poprostu! 
I wzamian za to nareście jakiś długi rozdział ;)
Papatka bo jutro do szkoły a  jest 10.30 w nocy xD Dobranoc!
     










sobota, 3 października 2015

nora

O "Prawdziwej miłości  nie udowadnia się słowami"

Hermiona siedziała na krześlie i czekała na państa Wezleyów któży mieli zawitać do niej i zabrać ją razem z swoją kuzynkom do Nory.
Kiedy czekała zobaczyła ją jak taszczy torbę po schodach, Wstała i wypowiedziała "Accio troba" a torba była już na dole.
- Łał! Dzięki Hermiona - Lucy.
- Nie musisz dziękować - powiedziała chowając różdzkę do kieszenici siadając spowrotem.
- A kiedy oni będą? - Spytała Kuzynka Hermiony
- Za 30 minut. 30 minut! - Krzykneła i pobiegła na górę zrobić poranną toaletę i się ubrać. Kiedy ubierała się miała lekkie kąplikacje. Ubrała się w białą bluzkę niebieskie rurki i szare adidasy.
Kiedy się ubrała zeszła na dół.
- Jeszcze ich niema?
- Jak widać..
- Spuźniają się..
Hermiona zaczęła zonwu rozmyślać  o Horkruksach. Męczył ją ten temat jak jeszcze nigdy. Z zamyśleń wyrwało ją chuczenie. Odwruciła się i zobaczyła długie rude włosy. Odrazu do niej podbiegła i przytuliły się.
- Ginny! Jak miło cię widzieć - krzyknęła.
- Ciebie też miło widzieć Hermi. A to jest ta twoja kuzynka pewnie?
- Tak. Tak jak Ci pisałam to Lucy.
- Miło mi cię poznać Lucy - przywitała się. - Mi ciebie też miło poznać Ginny.
- Lepiej nie przedłużajmy bo moja mama czeka z śniadaniem.
- Masz rację.  gdzie moje walizki?
- Są już w Norze.
Kiedy weszła do kominka wypowiedziała "Do Nory" a przed nią pojawiły się płomienie i weszła. Po niej weszła Lucy a na końcu Ginny bo musiała jej wytłomavzyć jak korzystać z sieci fiu.
Kiedy byli na miejscu Lucy obserwowała wszystko po koleji obracając się na pięcie. Hermiona usiadła na krześle, gdy usłyszała że ktoś schodzi po schodach serce zaczeło jej bić szybciej. Byłcto nie kto inny jak Harry i Ron. Lucy która siedziała obok niej odwruciła się jak poparzona i odrazu odwrucięa w stronę proroka codziennego który jej zdaniem był bardziej ciekawy niż Harry i Ron któży zeszli żeby się przywitać.
Gdy Hermiona zobaczyła Harrego serce jej podskoczyło. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Za Harrym i Ronem przyszła Molly i popatrzała w tej chwili na Hermionę i Lucy.
- Kochane! Już jesteście!  Cieszś się że was widzę. A to Pewnie Lucy?
- Tak jestem Lucy - wymamrotała kuzynka Hermiony.
- Chcecie coś do jedzenia?
-  Nie jesteśmy głodne - powiedziały równo
________________________
Przepraszam że tak krótko ale Gitara,Szkoła,Nauka,Angielski który mam zaraz. To wszystko mnie przerasta!
Będę się starać żeby rozdziały były jak najczęściej. I to na tyle bo mam zaraz angielski. To pa!
Ps. Napiszcie chociaż jeden komentarz bo to mnie motywuje ;)

piątek, 2 października 2015

Nowina kuzynki Hermiony

Miłego czytania :)
_____________________________
Pewnego dnia dziewczyna o brązowych kręconych włosach czyli Hermions Grager siedziała na parapecie i oglądała zachód słońca i zarazem rozmyślała o wojnie która miała się odbyć tego roku w Hogwarcie.
Gdy tak siedziała zamyślona znienadzka do pokoju weszła jej 11-nasto letnia kuzynka i narobiła krzyku.
- Hermiona! Szybko! Zejdź na dół, musisz mi pomuc! - Krzykneła podekscytowana Lucy i zbiegła spowrotem na dół.
Hermiona siedziała tak jeszcze z 5 minut rozmyślają o Tym-Którego-Imienia-Nie-Można-Wymawiać i o Harrym, była zdziwiona bo na samą myśl o Harrym poczuła motylki w brzuchu. Kiedy słońce zaszło ( czyli jakieś 5 min puźniej)
wstała z parapetu i powolnyn krokiem ruszyła w stronę salonu. Kiedy weszła zobaczyła ją trzymającą jakiś kawałek pergaminu i lekko zszokowaną Lucy.
Podeszła do niej i w oczy żuciła jej się biała koperta z godłem Hogwartu.
- Hermiona? Czyli że to znaczy że będę się uczyćw Hogwarcie?!
- Tak Lucy. Musimy iść na pokątną a tak się składa że jutro jadę do przyjaciół więc spytam się rodziców czy będziesz mogła że mną pojechać.
- Nie mogę się doczekać! - Pisneła - A ty też dostałaś taki list Hermi?
- Tak.. Dostałam identyczny.
- A do kogo pojedziemy? Jak się twoji przyjaciele nazywają?
- Ginny,Ron,Harry. Ginny jest ruda i ma niebieskie oczy, Ron jest rudy i też ma niebieskie oczy bo razem z Ginny są rodzeństwem a Harry to wiesz jak wygląda pewnie. - Powiedziała Hermiona zarumieniona na wspomnienie o Harrym.
- No fakt.. Wiem jak wygląda bo w gazecie z ruszającymi się zdjęciami mi pokazywałaś.
- To jest prorog codzienny kochana a  nie jakaś tam gazeta.
- No niech ci będzie. Idę się pakować i
...- Nie dokończyła bo właśnie w tym momęcie usłyszeli otwieranie drzwi.
- Mama! - Krzykneła uśmiechnięta Lucy chwytając list i podbiegając.
- Cześć czureczko! A co to jest za list? Czy to jest to o czym myślę?
- Mamo to list z Hogwartu!  Będę chodzić do szkoły z Hermioną!
- To super!  A kiedy pujdziecie na pokątną Hermionko?
- Właśnie chciałam się spytać czy mogłaby ze mną pojechać na resztę wakacji do Nory.
- Oczywiście że tak! A o której?
- Gdzieś około 10 będzie tu Pan Wesley i Ron. Przyjdą za pomocą proszku Fiuu.
- To świetnie. Lucy Hermiona idźcie się pakować na jutro, jest po 20.30
- Już?! - Krzykneły w tym samym momęcie i pobiegli do swoich pokoji pakować się.
Kiedy Hermiona weszła do pokoju zobaczyła na parapecie sowę do której natychmiast podbiegła i odwiązała list od Ginny.
Hermiono!
Cieszymy się że przyjedziesz i będziesz z nami podczas reszty wakacji! Będziemy jiteo jak ci mówiliśmy że o 10 więc myślę że się spakowałaś a jak nie to dajesz czadu i pakuj się! U nas atmosfera jest cudna! Harry już u nas jest i mówi pod nosem żebym nie pisała czegoś ale wogule niewiem o co mu chodzi.
Ale raczej chyba wiem ale powiem ci jutro!
Więc papa!
P.s. Kartka jest pognieciona bo jak napisałam że powiem to wyrwał mi lost i chciał zgnieść w kulkę ale mu się nie udało.
Twoja Ginny
Kiedy przeczytała wzieła pióro i zaczeła pisać.
Hej Ginny!
Piszę to na szybko bo się nir spakowaęam i mam do ciebie info! chyba zię zgodzisz żeby moja 11-nasto letnia kuzybka z nami pojechała? Będzie rozpoczynać pierwszy rok nauki w Hogwarcie! Papa i myślę że się zgodzisz
Twoja Hermi
Kiedy napisała zwineła list w rulonik i przywiązała go do nóżki sowy.
Kiedy przywiązała dała jej krakersa i odleciała.
Potem zabrała się za pakowanie ubrań książek i tym podobne.

____________________________
Myślę że się wam podobało :)
Jutro będzie więcej więc następny rozdział to będzie pamiętnik Hermiony!
Papatka