(music)
O Hermiono! Obudź się wreście! - Krzyknęła Lucy - Dzisiaj jedziemy do Hogwartu! Będzie Super!
Hermiona otworzyła oczy i usiadła po turecku. Była na starym łóżku Ginny w jej pokoju.
Słońce przebijało się przez zielone zasłony a w pokoju wydawało się jakby była noc. Popatrzyła na prawą stronę swojego łóżka gdzie słodko spał krzywołap pochrapując.
Potem jej wzrok padł na zegarek na którym wskazówki wskazywały 9.35. 9.35! Hermiona jak na komędę wstała, nałożyła swoje puszyste czerwone kapcie po czym wybiegła zostawiając zaśmianą Lucy i po drodze trzaskając drzwiami.
W kuchni była Ginny, Ron i Harry.
Nie wiedząc czemu poczuła motylki w brzuchu. Podeszła do nich i usiadła naprzeciwko nasłuchując ich rozmwę o Quiddichu.
Ech ten Quiddich, ciągle o nim rozmawiają.
Kiedy ucichli popatrzyli na nią i powiedzieli jej coś w stylu "Cześć Miona"
Odpowiedziała im :
- Cześć, jak tam przed wyjazdem?
- Nawet dobrze a u ciebie?.. - Powiedziała Ginny odchodząc od stołu z uśmiechem
- Tak samo. - Odpowiedziała zaczynając jeść owsianke.
Kiedy zjadła pół postanowiła że niechce jej się jeść. Wstała od stołu biorąc talerz i idąc w stronę zlewu.
Dzisiaj miała rozpocząć ostatni rok w Hogwarcie. Tej cudownej szkole magi.
Tak kochała tą szkołę.
Wcale nie chciała jej opuszczać.
Rozmyślanie przerwał jej czyiś głos który wywołał u niej dreszcze.
- Hermiono.. Możemy porozmawiać? - Zapytał Harry tagże kładąc tależ do zlewu.
Hermionę zamurowału. On chciał z nią rozmawiać?! Tak sam na sam?
Przez chwilę stała bez ruchu.
- Yyy jasne a na jaki temat?
- Dowiesz się sama. W moim pokoju, ok?- zapytał odchodząc.
Było widać że się uśmiecha.
- Ok! - Krzyknęła kiedy był na szczycie schodów.
Kiedy zniknął z pola widzenia podbiegł do niej Ron i Ginny z uśmiechem na twarzy.
- Tak trzymaj Hermiono! - Krzykneli jednoczeście co ją zdziwiło.
Ale jednak wywołała uśmiech - idź teraz do niego. Napewno czeka - odezwał się Ron.
Hermiona tylko się do nich uśmiechnęła i poszła na górę.
Przez chwilę się Wchała nacisnąć klamkę aż w końcu nacisła.
W środku były plakaty różnych drużyn Quiddiha których nie znała. Weszła i zobaczyła Harrego siedzącego na łóżku
Podeszła do niego i usiadła obok.
- Chciałeś mi coś powiedzieć Harry? - Zapytała uśmiechając się.
Harry przytatknął głową i powiedział:
- Tak. A dokładniej chciałbym zapytać czy byś mi mogła pomuc bo pofoba mi się taka dziewczyna i niewiem jak do niej zagadać.
Po tych słowach w oczach Hermiony można było zobaczyć nutkę smutku i szczęścia.
- Poprostu powiedz jej co czujesz. Jeżeli cię odrzuci to powiedz że pomyliłeś ją z kimś. Proste.
Na te sśowa Harry się uśmiechną do niej co ona zauważyła. Czuła gdzieś głęboko w sercu że to chyba o nią chodziło ale nie mogła tak poprostu myśleć.
Czuła smutek a zarazem szczęście.
- No więc... - wziął głęboki oddech. - Kocham cię Hermiono.
Te słowa wypełniły Hermionę ciepłem.
- S-s-serio Harry? Ja ciebie też - powiedziała i złożyła na jego ustach pocłunek pełen miłości.
Chciała żeby ta chwila trwała wiecznie.
Liczył się w tej chwili tylko on.
Czuła że jej marzenie się już spełniło.
Od tej pory wiedziała już że chce być tylko z nim.
Tę chwilę przerwał nie kto inny jak Ginny Wesley.
- Chodźcie na dół! Walizki są w aucie. Szybko! O i przeprasza-m? - Zawztydziła się i wyszła.
Harry I Hermiona papatrzyli na siebie z uśmiechem po czym postanowili zejść na dół żeby się nie denerwowali.
Na dole zobaczyli Pana Wesleya który powiedział im że bagaże są w aucie.
Kiedy wyszli wsiedli do niewielkiego auta w którym było ku zdziwienia dużo więcej miejsca niż całe auto.
Jak wsiadła Ginny która jak zwykle była ostatnia Pan Wesley wsiadł za kierownicę i polecieli używając dopalacza niewidzialności z powodu tego
Że za 20 minut odjeżdzał im pociąg do tej cudnej szkoły magii i czarodziejstwa czyli Hogwartu.
Nie mogła się doczekać kolejnego roku który będzie jej najkrótszym rokiem ponieważ Voldemort planuje atak na szkołę a do tego dochodzą Horkruksy.
Tak.. Te dziwne żeczy które jest czasami ciężko zniszczyć i one są nazywane cząstkami życia tego-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać...
Po 15 minutach dojechali na dworzec King Cros gdzie aż roiło od ludzi.
Szybko znaleźli przejście między Peronem 10 a 9 i przebiegli w wyniku czego znaleźli się na Peronie 9 i 3/4.
Była 10.59.
Kiedy już byli w przydziale Ginny poszła do znajomych ze swojego roku, Ron do Nevilla i Deana aby coś im przekazać, Lucy siedziała i czytała Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleść.
A reszta czyli Harry i Hermiona siedzieli cicho i patrzeli w okno.
Hermiona na początku chciała wyciągnąć i zacząć czytać podobnie jak Lucy ale wolała już siedzieć .
Nagle do przedziału weszła dziewczyna o czarnych włosach i tego samego koloru oczach.
Miała na sobie jasną kurtkę dzinsową, białą bluzkę i czarne getry.
Wyglądała na około 17 lat
- Cześć.... Czy mogę się dosiąść? Wszędzie zajęte. - Zapytała nieśmiało.
- Jasne, siadaj - uśmiechnęła się Hermiona.
Po tych słowach odwajemniła uśmiech.
- Jestem Larissa Watiol, a wy?.
- Ja Hermiona Garnger - Odpowiedziała Hermiona.
- Lucy Granger.
- Harry Potter - Ostatni odpowiedział Harry który był zapatrzony w widok za oknem.
- Miło mi was poznać. Jak tam jest w Hogwarcie?
- Przekonasz się. Ja też tam jadę pierwszy raz. - Powiedziała Lucy.
Rozmowa się toczyła dalej.
Puźniej do niej dołączyli Ron, Lavender, Ginny i Luna.
Podróż im minęła całkiem dobrze pod tym względem że całą przegadali rozmawiając o sobie i opowiadać Lucy i Larissie co jest ciekawego w Hogwarcie.
Kiedy podruż dobiegała końca dziewczyny wygoniły chłopaków żeby się przebrać i wyszykować, Hermiona wytłumaczyła Lucy że nie może iść z nimi poczym wyszli z pociągu żeby przywitać się z Hogwartem i rozpocząć kolejny rok nauki w tej cudownej szkole.
Znaleźli pierszy lepszy powóz i pojechali w stronę Hogwartu.
Kiedy byli w Wielkiej salii rozpoczęła się ceremonia przydziału i weszli pierwszoroczni w tym Larissa oraz Lucy.
Stanęli naprzeciwko prof.Mcgonagall trymającą szpiczastą tiarę.
- Kiedy wyczytam kogoś imię ma przyjść i usiąść na stołku. - Po tyh słowach wszyscy ucichli.
- Lucy Granger! - Krzyknęła.
Lucy nieśmiało podeszła do taboretu i usiadła i nałożono jej tiarę.
- Hmm - odezwała sił tiara - Niech będzie
GRYFFINDOR!!
Potem było jeszcze dużo osób a na samym końcu była Larissa.
- Larissa Watiol! - Znomu krzyknęła po czym w Wielkiej sali możnabyło usłyszeć brzęczenie muchy.
McGonagal widocznie szczęśliwa nałożyła jej na głowe tiarę która odrazu krzyknęła.
- GRYFFINDOR.
Cała wielka sala klaskała oprucz Slyhetrinu.
Larissa podeszła do stoły Gryfonów i usiadła obok Hermiony.
Następnie Dumbledore przypomniał kilka żeczy i powiedział że w tym roku muszą być czujni po czym na stołach pojawiło się jedzenie.
- Nareście... - Można było uslyszeć od Rona.
Po uczcie wszyscy poszli do swojich Dormitori.
____________________
Przepraszam że nie pisałam ale miałam karę na kompa.
Następny rozdział pojawii się szybciej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz